Zupełnie nie tak miała wyglądać półfinałowa ligowa rywalizacja pomiędzy Realem Madryt a Valencia Basket Club. Ofensywnie nastawione drużyny, lubujące się w szybkich atakach i kolekcjonowaniu celnych rzutów trzypunktowych, postawiły na obronę i grę bardzo zachowawczą. Jedna z nich, ta ze stolicy kraju, wyłamała się z konwencji i dzięki świetnej ostatniej kwarcie, wybitnie ofensywnej, zgarnęła pierwsze zwycięstwo (82:57). Seria dopiero się jednak zaczęła.
Skuteczność rzutów z dystansu wykonanych przez zawodników z Walencji była godna pożałowania. Dwadzieścia dwa oddane rzuty i tylko dwa trafienia. Koszykarzom aspirującym do mistrzowskiego tytułu, zwłaszcza na tym etapie rozgrywek, taka statystyka po prostu nie przystoi. Odcięte źródło punktów i rosnąca przewaga rywala wyłączyły Valencia Basket Club z pierwszego meczu. Wątpliwe, by podobnie wyglądał drugi z nich.
Madrytczycy wykonali pierwszy krok w stronę wielkiego finału, lecz nie powinny popadać w samozachwyt. Nawet jeśli wygrali dość pewnie, niemałą przewagą, zaliczyli w miniony czwartek słaby występ. Wiele jest jeszcze do poprawy, nie tylko w elementach czysto boiskowych, ale i w mentalnym nastawieniu do rozgrywki. Celem jest mistrzostwo, więc odpuszczenie jakiejkolwiek piłki nie wchodzi w grę. Przekonamy się, czy zawodnicy odrobili zadanie domowe.
Real Madryt zmierzy się z Valencia Basket Club w sobotę, o godzinie 21:00, w Palacio de los Deportes w Madrycie. Będzie to drugie starcie półfinałowej serii Ligi Endesa. Pierwsze zakończyło się na korzyść Królewskich, a rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Transmisję zapowiedział Sportklub.
Półfinałowej serii ciąg dalszy
Koszykarzy czeka drugi mecz z Valencią
REKLAMA
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się