Dwadzieścia osiem lat temu w Rio de Janeiro na świat przyszedł Marcelo Vieira da Silva Júnior. Po rozegraniu trzydziestu spotkań we Fluminense przeszedł do Realu Madryt, gdzie czekało go prawdopodobnie największe wyzwanie w życiu – zastąpić Roberto Carlosa. Swojego idola mógł najpierw podziwiać na treningach, ale w końcu sprawił, że dziś rzeczywiście śmiało można go nazwać godnym następcą starszego kolegi. Kiedy Marcelo podpisywał kontrakt z Królewskimi, był po prostu jednym z wielu talentów, które przybyły do Europy. Dzięki ciężkiej pracy dotarł na szczyt.
Dziś Brazylijczyk to piłkarz spełniony w rozgrywkach klubowych. Ma na koncie Ligę Mistrzów, trzy zwycięstwa w Primera División, dwa Puchary Króla, Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwo świata. W Realu Madryt pełni funkcję wicekapitana i mimo ogromnego doświadczenia przy każdej porażce widać, że kocha ten herb i ten klub nie mniej niż najbardziej zagorzali kibice. Jego radosny płacz po triumfie w Lizbonie, do którego przyczynił się bramką na 3:1, znakomicie pokazuje, czym dla Marcelo są piłka nożna i Real Madryt. Jego ambicje są nieskończone – jeśli chodzi o najbliższą przyszłość, można mu życzyć dwóch trofeów jeszcze w tym sezonie. On sam na pewno nie myśli o tym, że coś może się nie udać.
ĄFeliz cumpleańos, Marcelo!
Wszystkiego najlepszego!
ĄFeliz cumpleańos, Marcelo!
Obrońca obchodzi 28. urodziny
REKLAMA
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się