Real Madryt wywiązał się wczoraj ze swojego zadania w stu procentach i z dużym spokojem odprawił Getafe na Coliseum Alfonso Pérez. Wywarł tym samym presję na Atlético i Barcelonie, które czuły już oddech Królewskich na plecach. Jako pierwsi do gry stanęli dziś Colchoneros, którzy u siebie mierzyli się z Granadą. Diego Simeone przeprowadził kilka zmian w jedenastce, ale nie ucierpiała na tym drużyna – Atleti wygrało 3:0 i zrównało się punktami z Barceloną, która miała odpowiedzieć dopiero około 20:30…
Spotkanie zaczęło się dobrze dla Barcelony. Dominowała na boisku, a bramki dla niej wydawały się być kwestią czasu. I rzeczywiście to gracz z ekipy Luisa Enrique jako pierwszy wpisał się na listę strzelców, tyle że skierował piłkę do swojej bramki. Interwencja Ivana Rakiticia była na tyle niefortunna, że Valencia wyszła na prowadzenie. W końcówce pierwszej połowy jeszcze jedno trafienie dorzucił Santi Mina. Nad Camp Nou zbierały się ogromne, ciemne chmury. W drugiej połowie odpowiedział jednak Lionel Messi, a kibice Valencii, Atlético i Realu Madryt znów mogli obgryzać paznokcie. Duże emocje wzbudziły też sytuacje Nietoperzy, którzy nie potrafili w drugiej części znaleźć sposobu na Claudio Bravo. Po drugiej stronie mylili się też gracze Barcelony, która w pięciu ostatnich meczach zanotowała cztery porażki.
Następna kolejka Primera División odbędzie się w środku tygodnia. Barcelona zagra na El Riazor z Deportivo, Atleti uda się na trudny teren do Bilbao, natomiast Królewscy podejmą Villarreal.
Wybrane mecze 34. kolejki
20 kwietnia, środa, 20:00 – Deportivo vs Barcelona
20 kwietnia, środa, 20:45 – Athletic vs Atlético
20 kwietnia, środa, 22:00 – Real Madryt vs Villarreal
33. kolejka: Ta liga wciąż jest możliwa!
Porażka Barcelony z Valencią
REKLAMA
Komentarze (171)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się