REKLAMA
REKLAMA

Występ niegodny mistrza

Koszykarze po raz drugi przegrali w Stambule
REKLAMA
REKLAMA

Poziom ćwierćfinałowej rywalizacji przerasta urzędującego mistrza. Koszykarze Realu Madryt rozegrali wyjątkowo słaby mecz i ulegli Fenerbahçe różnicą aż dwudziestu dwóch punktów (100:78). Bardziej od dwóch porażek w euroligowej serii boli sposób, w jaki została poniesiona ostatnia z nich. Królewscy mogą jeszcze wrócić do gry, bowiem kolejne dwa starcia zostaną rozegrane na ich własnym parkiecie. Awans do najlepszej czwórki zyska zespół z trzema wygranymi.

Zupełnie nie takiego starcia spodziewali się kibice. Madrytczycy mieli zareagować i powalczyć o wyrwanie choćby jednego zwycięstwa na wyjeździe, tymczasem od samego początku dali do zrozumienia, że w myślach planują już podróż powrotną. Przeciwnicy niezwykle skutecznie wypychali ich spod własnego kosza i zmuszali do gry na obwodzie. Królewscy uwielbiają rzucać z dystansu, lecz tego wieczoru, podobnie jak i we wtorek, ich celność pozostawiała wiele do życzenia.

Real Madryt zagrał bez pomysłu i przekonania. Zupełnie nie radził sobie w grze pod koszami, gdzie szczególny postrach siał Ekpe Udoh, który nie znalazł godnego przeciwnika. Fenerbahçe nie miało litości i wykorzystało w pełni nieporadność gości, każdą kolejną akcją odbierając im ochotę do dalszej rywalizacji. Dwadzieścia pięć punktów dzielące oba zespoły na tablicy wyników w przerwie (54:29) doskonale ilustrowały przepaść, jaka dzieliła ich grę na parkiecie.

Podczas przerwy Pablo Laso nie chciał nawet komentować gry podopiecznych. „Nie mam nic do powiedzenia. Wynik mówi wszystko”. Madrytczycy przegrali ten mecz w głowach już po pierwszej połowie i gdyby tylko mieli taką możliwość, długo przed końcową syreną opuściliby parkiet. Nie odpowiedzieli zaangażowaniem i staraniem o zmianę wyniku, a licznymi przewinieniami i dyskusjami z sędziami. We wtorek zagrają przy ogromnym dopingu własnych kibiców, ale jeżeli pragną uczynić tę serię ciekawszą, muszą także dołożyć coś od siebie.


100 – Fenerbahçe SK (27+27+22+24): Dixon (14), Bogdanović (16), Datome (12), Udoh (18), Antiḱ (9) – Hickman (6), Hersek (-), Sloukas (2), Arna (-), Uğurlu (-), Kalinić (17).

78 – Real Madryt (14+15+19+30): Rodríguez (15), Llull (5), Fernández (6), Reyes (5), Ayón (4) – Rivers (5), Nocioni (3), Dončić (10), Mačiulis (7), Carroll (6), Hernangómez (4), Taylor (8).

Skrót spotkania | Statystyki

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA