Wiele kontrowersji w czasie meczu z Levante wywołał drugi gol dla Królewskich. Piłka wpadła do siatki po strzale Borjy Mayorala, ale przedtem odbiła się jeszcze od słupka i bramkarza rywali. Młody Hiszpan cieszył się z trafienia i przyjął gratulacje od kolegów, ale ostatecznie bramkę zaliczono Marińo.
W wypowiedziach po meczu Mayoral przyznał, że prosił sędziego o przypisanie gola na jego konto, ale w powtórkach jasno było widać, że gdyby nie Marińo, który dodatkowo wykonał nieświadomy ruch w kierunku futbolówki, piłka nie wpadłaby do siatki. Dlatego zgodnie z obecnymi przepisami jest to gol samobójczy. Tak zapisał to sędzia w protokole, którego odpowiedni wycinek widać powyżej [p.p. oznacza en propia puerta, czyli bramkę samobójczą, dosłownie „do własnej bramki”].
Początkowo dziennik MARCA, który przyznaje nagrodę Pichichi i prowadzi ligową tabelę strzelców, zapisał gola napastnikowi Realu, ale na ten moment w wyniku zapisany jest już gol samobójczy. Dlatego oficjalnie Mayoral musi jeszcze poczekać na swoje pierwsze trafienie w barwach pierwszej drużyny.
Sędzia nie zapisał bramki Mayoralowi
W protokole gol widnieje jako trafienie samobójcze
REKLAMA
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się