Pierwsze czterdzieści pięć minut to dla Realu Madryt czas żniw. Królewscy do tej pory zebrali 38 goli strzelonych jeszcze przed przerwą, często nie dając już rywalowi szans na podniesienie się. Ostatnie tygodnie dobitnie pokazały, że podopieczni Zidane'a fantastycznie wchodzą w mecz. Sporting przegrywał 0:4 już w 41. minucie, a Espanyol stracił trzy bramki przed upływem 18. minuty.
Do tego wyniku nie zbliżają się nawet najsilniejsze ekipy w Europie. Na krajowym podwórku drużyną, która w takim zestawieniu plasuje się na drugim miejscu jest… Eibar z wynikiem 20 bramek. Nieco niżej znajdują się Barcelona i Celta (po 19). Atlético, kandydat do mistrzostwa kraju, ma takich trafień tylko 13. Nie inaczej jest na całym kontynencie. Za Realem Madryt w klasyfikacji odnajdziemy PSG, które swoim przeciwnikom wbiło 24 gole w pierwszej połowie. Fiorentina i Tottenham (po 23) oraz Borussia i Napoli (po 22) depczą Francuzom po piętach.
Wśród zawodników najlepszy pod tym względem jest Cristiano Ronaldo. Portugalczyk zdołał zgromadzić 13 bramek w pierwszej połowie. Benzema takich trafień ma 10, a Bale siedem. Listę dopełniają Danilo i James z dwoma trafieniami oraz Ramos, Marcelo, Isco i Jesé, którzy do siatki rywala przed przerwą trafiali po razie.
Królewskie wejście smoka
Real Madryt uwielbia strzelać przed przerwą
REKLAMA
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się