Nikt nie czeka na spóźnialskich. Sezon trwa w najlepsze, a Real Madryt uparcie tkwi jeszcze w okresie przygotowawczym, nieudolnie próbując stworzyć skład zdolny do rywalizacji o najwyższe cele. Co gorsze, sytuacja nie zmienia się od tygodni (może i miesięcy), a zespół trafia na coraz to silniejszych rywali. Królewskich czeka kolejne starcie z przeciwnikiem ze szczytu, Olympiakosem.
Jeszcze nie tak dawno grecki zespół kojarzył się kibicom madryckiego składu najgorzej, głównie za sprawą bolesnych porażek, w tym tej finałowej, sprzed trzech sezonów. Podobny scenariusz napisano rok temu, lecz podopieczni Pabla Lasa potrafili zmienić jego zakończenie i wznieśli w górę upragniony tytuł. Jeżeli więc mowa o chęci zemsty, tym razem leży ona po stronie przeciwnika. Pierwszą grupę Olympiakos wygrał bez kłopotu, natomiast w drugiej ma już na koncie dwa niepowodzenia, z teoretycznie najsłabszymi, Brose Baskets i Žalgirisem. Również ma zaległości, ale i ogromną motywację, aby odbić się od grupowego dna.
Pierwszy akapit zasugerował, że w madryckiej ekipie nie dzieje się najlepiej. Wciąż poszukuje ona zaginionej formy, a zamiast zwycięstw, kolekcjonuje porażki. Istnieje wiele wymówek, które mogą wytłumaczyć taki przebieg sezonu, ale nie zmienią one niczego. Pablo Laso sięgnął po kolejne wzmocnienie i sprowadził do stolicy Augusta Limę, ale w Eurolidze nie będzie mógł z niego skorzystać aż do końca lutego (uniemożliwiają to przepisy). Dodatkowo kadrę uszczupla kontuzja Maurice’a Ndoura i Jonasa Mačiulisa. Zawodnicy są osłabienie fizycznie i mentalnie, ale jeżeli rywal z tak wysokiej półki nie obudzi ich apetytu na sukces, któż będzie w stanie to uczynić?
Real Madryt zagra z Olympiakos BC w czwartek, o godzinie 20:45, w Palacio de los Deportes w Madrycie. Spotkanie zostanie rozegrane w ramach 5. kolejki fazy Top-16 Turkish Airlines Euroligi.
Tempo rośnie
Koszykarze zagrają z Olympiakosem
REKLAMA
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się