Menu
Paczi / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Powrót BBC i podzielone Bernabéu

RealMadryt.pl na meczu z Getafe

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Jeszcze do środy zespół Cádiz kojarzył mi się tylko z jednym. Właściwie z dwoma – bramkami po rzutach wolnych Roberto Carlosa i Davida Beckhama w styczniu 2006 roku. Zostało mi to w pamięci, bo oba gole padały z niemalże tego samego miejsca w przeciągu 3 minut. Pozytywne wspomnienie wyparła jednak sprawa Czeryszewa, przez którą Królewscy zostali wykluczeni z Pucharu Króla. MARCA pisała dziś, że obecny kryzys Realu przypomina tamten sprzed 10 lat, właśnie z sezonu wspomnianego meczu z drużyną z Kadysku. Do dziś pamiętam, jak wtedy, po słabych występach Ronaldo, z wściekłości chciałem zrywać jego plakaty ze ściany. Mogę sobie wyobrazić, że wielu z kibiców Królewskich miało tak ostatnio w przypadku Cristiano…

Bernabéu ma już dość. Upokorzenie w Klasyku i wpadka z Czeryszewem przelały czarę goryczy. Przed meczem z Getafe zastanawiano się nad tym, jak kibice przyjmą zespół w sobotnie popołudnie. Odpowiedź mogła być tylko jedna. Gdy spiker wyczytywał nazwiska zawodników i trenera, Beníteza „przywitano” przeraźliwymi gwizdami. Nie zdążyłem się dobrze rozsiąść i jeszcze tuż przed pierwszym gwizdkiem cały stadion skandował Florentino, dimisión. Po pierwszej połowie piłkarzy żegnały już jednak oklaski.

Przebudziło się bowiem trio BBC. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach derbów Real zdominował Getafe. Jeżeli zespół z przedmieść Madrytu miał jakieś okazje, to po dziwnych błędach Królewskich. Z kolei Benzema chyba czytał wczoraj na polskich stronach sportowych, że Cezary Kucharski miał ponoć zjawić się w Madrycie i dzisiejszy mecz oglądać z trybun – co ciekawe, hiszpańskie media o tej sprawie milczą. Dwoma bramkami (chwila radości po pierwszej z nich) pokazał, że jeszcze nie należy go skreślać, a afera szantażowa nie wpływa na jego postawę w meczu. Przynajmniej z Getafe. Po drugim golu trochę zgasł, był mniej widoczny, ale być może dlatego, że przyćmili go Bale i Ronaldo. Portugalczyk ładnie zgrał piłkę po dośrodkowaniu Jamesa, a Bale tylko dopełnił formalności. Jednak prawdziwą radość wśród kibiców wywołał gol Ronaldo. Widać, że mogą na niego narzekać, złościć się na jego grę, ale po cichu to i tak w nim pokłada się największe nadzieję. W 38. minucie stadion wybuchł z podobną siłą jak sam Ronaldo.

Przy takim wyniku do przerwy publiczność musiała być zadowolona. Jednak początek drugiej połowy to po raz kolejny okrzyki „zachęcające” prezesa do dymisji. Tym razem jednak wygwizdane przez połowę stadionu. Ale gwizdy całego Bernabéu wróciły w 70. minucie, Real zrelaksował się za bardzo i pozwolił wbić sobie bramkę. Momentami gra Królewskich przypominała tę z meczu z Szachtarem. Kolejne dośrodkowania sprawiały obrońcom Realu wiele kłopotów, a Danilo nie mógł sobie poradzić z Pedro Leónem (swoją drogą Benítez musi naprawdę nie lubić Arbeloi skoro dziś też nie dał mu szansy gry od początku).

Ostatecznie w sobotę przeważyły oklaski – Bernabéu z tego meczu było zadowolone. Owacje na stojąco żegnały kolejnych zmienianych piłkarzy, najwięcej oklasków zebrał Benzema. Co ciekawe, kibice bili brawo także Pedro Leónowi, który na boisko wszedł w drugiej połowie. Ja też do dziś pamiętam jego bramkę z ostatniej minuty dającą remis w meczu z Milanem. Pedro León pojawił się także w strefie mieszanej i wymienił kilka miłych słów z dziennikarzami. Mniej otwarte były rozmowy z Bale'em – tylko po angielsku, jak zaznaczył rzecznik prasowy. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że ze znajomością angielskiego wśród Hiszpanów, nawet dziennikarzy, nie jest najlepiej. Dlatego Walijczyk za bardzo się odpowiedziami nie zmęczył.

Mogę jednak powiedzieć, że dał z siebie wszystko na boisku, podobnie jak większość drużyny. Chyba kibice powoli przestają myśleć o zrywaniu plakatów piłkarzy. Oby zwycięstwo w derbach Madrytu było zapowiedzią powrotu do wysokiej formy.


Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!