Od kilku tygodni zadowolenie i wiara w sukces są ostatnimi słowami, jakimi madridismo określiłoby drużynę Rafaela Beníteza. O Klasyku jeszcze długo nie zapomnimy, dlatego nic dziwnego, że – mimo wygranych na trudnych terenach – po meczach z Szachtarem i Eibarem słowa krytyki nie ustają. Real Madryt punktował, ale nie tylko nie zachwycał, lecz nawet nie zadowalał. Nie trzeba powtarzać sloganów, że w tym klubie liczy się też styl tych zwycięstw. Dziś Królewskich czeka mecz inny od poprzednich – na boisko w Kadyksie wybiegną zawodnicy, którym ostatnio trudno coś zarzucić. Głównie dlatego, że nie grają…
Los Blancos zagrają z Cádiz CF, drużyną, która największe sukcesy odnosiła na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Co to za sukcesy? Balansowanie na granicy Primera i Segunda División. Łącznie ekipa z Andaluzji spędziła w pierwszej klasie rozgrywkowej dwanaście sezonów, a ostatni raz grała w niej w 2006 roku. W tamtym sezonie na Estadio Ramón de Carranza błysnął Robinho, który w debiucie w białych barwach zaliczył jeden z najlepszych występów w swojej krótkiej hiszpańskiej przygodzie. Z tamtych drużyn zostało niewiele, za to nawet w trzecioligowym można znaleźć postać daleką od anonimowej. Chodzi o Daniela Güizę, zdobywcę Pichichi w sezonie 2007/2008 w barwach Mallorki – tacy piłkarze rządzili w Hiszpanii przed erą Messiego i Ronaldo.
Cádiz nie sprawia wrażenia drużyny, która może napsuć krwi Realowi Madryt. W tabeli Segunda División B jest całkiem wysoko, na trzecim miejscu, przegrała tylko raz, a jej najmocniejszą stroną jest defensywa. Mimo wszystko mimo całkiem przyzwoitego nazwiska z przodu to gra ofensywna jest w tym sezonie jej bolączką. Ostatnio wygrała z drugą ekipą Almeríi po golu dopiero w 90. minucie. Czy alcorconazo może się powtórzyć?
Wygląda na to, że Rafa Benítez nie traktuje tego meczu priorytetowo – w Madrycie zostało dwunastu zawodników pierwszej kadry, w tym czterech kontuzjowanych. W Kadyksie zagrają więc gracze, którzy zwykle okupują miejsca na ławce rezerwowych lub trybunach, a pomóc im na boisku mogą ratunki z Castilli. Duże szanse na występ mają między innymi 19-letni Philipp Lienhart i o rok młodszy Borja Mayoral. Nieco więcej minut niż zwykle powinni też dostać Dienis Czeryszew czy Álvaro Arbeloa. Podstawowej jedenastce zarzucano złe nastawienie, ale tym razem takie głosy – przynajmniej w teorii – nie powinny się pojawić. Po stronie Los Blancos nie będzie zawodnika, który może przejść obok meczu. Każdy gra o zaufanie trenera i kibiców. Zależeć im może zwłaszcza na przekonaniu Beníteza, który zdecydowaną większość z nich w meczach o poważniejszą stawkę widzi daleko od wyjściowego składu.
W pierwszych meczach Pucharu Króla od lat nad Realem Madryt wisi widmo alcorconazo i porażki w kompromitującym stylu. Dziś w Kadyksie zagra mieszanka zdrowych piłkarzy, którzy mają pewne miejsce w składzie w wyniku urazów pozostałych (Pepe, Nacho, Arbeloa), tych, którzy zwykle siedzą na ławce i mają ambicję częstszej gry (Jesé, Czeryszew czy Lucas Vázquez) oraz tych, którzy mają przed sobą duży krok przed karierą (Lienhart, Mayoral). Dowodzić będą Isco i James, którzy mają nie tylko poprowadzić Królewskich do zwycięstwa, ale i – tradycyjnie – coś udowodnić sobie, trenerowi i kibicom.
Początek meczu o 22:00. Transmisję przeprowadzi STS TV.

Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się