Po porażce z Barceloną wiele osób zaczęło pytać o sportową strukturę Realu Madryt. MARCA podaje, że o tę kwestię zaczęli pytać nawet sami działacze. Wszyscy zgodnie wskazują na brak dyrektora sportowego, który odpowiadałby przed mediami i kibicami.
O powrocie dyrektora sportowego mówiono latem, wskazywano nawet na pozyskanie Monchiego z Sevilli, ale prezes zdecydował, że zmiany w strukturze sportowej trzeba zacząć od dołu. Dlatego zatrudniono Víctora Fernándeza, który od pierwszego września prowadzi szkółkę Realu Madryt. Hiszpan ma swoje biuro w Valdebebas i tam nadzoruje szkolenie.
Obok nowego dyrektora cantery pojawił się Juan Luis Martínez, który wcześniej pracował z młodymi graczami w Espanyolu i Dynamie Moskwa. Nowa otwarcie w Valdebebas zakłada stawianie na talent i umiejętności graczy. W ostatnim okresie Fernández pracował nad skautingiem i sprowadził do klubu Chucho Solanę oraz Santiego Aragóna, którzy zaczęli odpowiadać za odpowiednio rynki międzynarodowy i narodowy.
Tymczasem poprzednim szef szkółki, Ramón Martínez, został doradcą Florentino w kwestiach związanych z pierwszą drużyną. Oficjalnie zajmuje stanowisko dyrektora ds. futbolu i jest jedną z najbardziej zaufanych osób prezesa pod względem sportowym.
Dlatego na dzisiaj kwestia powrotu dyrektora sportowego została odstawiona, a ci którzy twierdzą, że Realowi Madryt brakuje odpowiedniej struktury, mylą się. Inna sprawa to decyzje, jakie podejmowane są wobec pierwszej ekipy i które praktycznie zawsze odbijają się na Florentino.
Nie dla dyrektora sportowego
Florentino trzyma się swojej struktury
REKLAMA
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się