REKLAMA
REKLAMA

Sytuacja staje się skomplikowana

Koszykarze z kolejną porażką w Eurolidze
REKLAMA
REKLAMA

Żarty się skończyły. Real Madryt przegrał kolejne, czwarte już spotkanie w fazie grupowej Turkish Airlines Euroligi i jeszcze bardziej utrudnił sobie walkę o awans do kolejnej rundy rozgrywek. Został pokonany przez BC Chimki, różnicą trzech punktów (82:85), po wyrównanym pojedynku i emocjonującej końcówce. Madryccy koszykarze zajmują obecnie ostatnie, szóste miejsce w grupowej tabeli, choć po rozegraniu czwartkowych meczów „wskoczą” z pewnością na przedostatnią pozycję.

Rywalizacja była zacięta, a oba zespoły grały na bardzo zbliżonym poziomie. Królewscy rozpoczęli jednak od małych kłopotów na obu końcach boiska. Wyróżnili się niską skutecznością i błędami w defensywie. Sztab szkoleniowy prosił koszykarzy o to, by nie pozwalali rywalom na zbyt łatwe pozycje do rzutów i aby zagrali agresywniej. Słabą postawą w obronie niejako zapraszali ich pod własny kosz.

Różnica dzieląca kluby na tablicy wyników była odzwierciedleniem różnicy w celnych rzutach z dystansu. Chimki rzucały z lepszą skutecznością, dzięki czemu wyprzedziły przeciwników na dziesięć punktów (27:37). Można było odnieść wrażenie, że kontrolują to spotkanie. Strata nieco onieśmieliła madrytczyków, którzy zaczęli mieć kłopoty nawet ze sprawnym wyprowadzeniem akcji ofensywnych. Zatrzymywali się na twardej obronie i nie mieli pomysłu na jej rozproszenie.

Towarzystwo rozruszał trochę Sergio Rodríguez, wnosząc nie tylko świeżość, ale i punkty. Koledzy poszli za jego przykładem, lepiej dzielili się piłką i zaczęli pracować nad wolnymi pozycjami rzutowymi. Dogonili rywala jeszcze przed przerwą (41:41), a przewagę przejęli tuż po niej, za sprawą dwóch trójek Jaycee’ego Carrolla. Niestety, radość potrwała zaledwie kilkadziesiąt sekund. Goście momentalnie wrócili do gry i zaczęli budować nową przewagę.

Real Madryt uratować mógł tylko spokój, którego chwilami brakowało. Drużyna trzymała się blisko rywala dzięki aktywności Sergio Rodrígueza i Sergio Llulla. Madrytczycy walczyli do upadłego, mając z pewnością w głowach, jak ewentualna porażka może skomplikować ich sytuację w grupie. Końcówkę spotkania rozegrali chaotycznie, nerwowo i bez pomysłu. Chcieli za wszelką cenę odrobić straty. Znowu się nie udało.


82 – Real Madryt (22+20+21+19): Llull (13), Carroll (10), Fernández (9), Reyes (10), Ayón (14) – Nocioni (-), Mačiulis (-), Rodríguez (17), Thompkins (7), Taylor (2).

85 – BC Chimki (24+20+22+19): Rice (18), Koponen (6), Monia (11), Honeycutt (2), Davis (9) – Szwied (13), Dragić (4), Augustine (12), Vyaltsev (6), Todorović (4).

Skrót spotkania | Statystyki | Tabela

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA