„Brakuje niewiele”, napisał wczoraj James Rodríguez na Instagramie. Według najbardziej optymistycznego scenariusza – cztery dni. Kolumbijczyk może dostać kilka minut w sobotnim meczu Realu Madryt z Las Palmas na Bernabéu.
Jamesa nie widzimy już niemal od dwóch miesięcy. Kontuzja odniesiona w meczu reprezentacji Kolumbii 8 września pozbawiła Real Madryt jednego z najbardziej kluczowych zawodników w kadrze. Rafa Benítez stracił swojego cracka na 10 meczów.
Co prawda drużyna poradziła sobie z nieobecnością 24-lata, ponieważ wciąż jest niepokonana i piastuje fotel lidera w Lidze i Lidze Mistrzów, jednak nie można powiedzieć, że za nim nie tęskni. Statystyki z Jamesem i bez niego to potwierdzają.
Na jego powrót do kadry czeka Rafa Benítez. Szkoleniowiec Królewskich jest zadowolony z postawy prezentowanej przez drugi garnitur (przede wszystkim przez Lucasa i Jeségo), ale wie, że wraz z powrotem Jamesa pojawią się nowe możliwości w ataku Blancos.
Grając zarówno w środku pola, jak i w linii trzech atakujących, kolumbijski zawodnik już pokazał w ubiegłym roku, że potrafi strzelić bramkę lub zaliczyć niemniej efektowną asystę. Lewa noga Jamesa to niewyczerpalne źródło zagrożenia dla przeciwnika i jedna z głównych armat gry ofensywnej Realu Madryt.
Długo wyczekiwany
James wraca po 50 dniach
REKLAMA
Komentarze (31)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się