Jeśli Gareth Bale chce wziąć na siebie odpowiedzialność za grę Realu Madryt, Monachium jest do tego odpowiednim miejscem. Jeśli Rafa Benítez chce, żeby Walijczyk był fundamentem nowego projektu, Tottenham jest odpowiednim przeciwnikiem. Jeśli Florentino Pérez chce zobaczyć zawodnika za którego zapłacił 91 milionów euro w roli lidera, nadeszła ta chwila.
Ze względu na absencję witamin B i C (kontuzja Benzemy i Cristiano), Bale zostaje ostatnią ze strzelb słynnego BBC na czas turnieju Audi Cup. Walijczyk ma szansę dzisiaj i jutro pokazać wszystkim, że może być filarem drużyny. Z pewnością będzie chciał to udowodnić byłym kolegom z Tottenhamu. Wspomnienie ostatniego sezonu w zespole z Londynu, kiedy to grał jako wolny elektron w ataku, będzie doskonałą okazją do pokazania trenerowi, że powinien grać na pozycji „10”. W końcu nadszedł dzień, kiedy to Walijczyk uderzy pięścią w szachownicę Beniteza i umieści samego siebie w pozycji centralnej tego projektu.
Choć brakuje Cristiano i Benzemy, wszyscy zastanawiają się czy nowy trener Królewskich odważy się na postawienie na Jamesa i Isco w pierwszej jedenastce. Pomimo tego, że obaj walczą o miejsce w składzie, większość fanów twierdzi, że świetnie się rozumieją na boisku i poprawiają jakość gry Realu. Lepiej we dwóch niż oddzielnie. Zupełnie jakby pójść na koncert Sabiny i Serrata (słynni hiszpańscy piosenkarze - przyp. red.) i skarżyć się że jeden więcej śpiewa od drugiego. Widownia oczekuje, że wystąpią razem.
Bale za trzech
Walijczyk poprowadzi atak Królewskich
REKLAMA
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się