Menu
Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Zobaczyć Florentino pierwszy i ostatni raz

Zapraszamy do lektury

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Drogi pamiętniczku!

Dziś po raz kolejny nie mogłem zacząć się uczyć do egzaminów, ponieważ pokój wciąż nieposprzątany a ponadto musiałem iść na konferencję Florentino Pereza. Jutro nie nadchodzi nigdy na pewno się poprawię! Obiecuję!

***

Kilka minut po godzinie dwunastej, dostaję esemesa, Leszczu pisze, że dziś najprawdopodobniej konferencja Florentino w sprawie Carlo Ancelottiego. Dla mnie popołudniowa pora jest jeszcze porą głębokiego snu. „Będziesz coś wiedział, budź”. Głowa w drugą stronę i tracę przytomność jeszcze na kilka godzin.

Godzina 17.45. Z klubu piszą, że o żadnej konferencji nic im nie wiadomo. Uruchamiam swoją szeroką sieć kontaktów. Znajomemu dziennikarzowi napisano to samo. „Mniej pracy”, skwitował. Za chwilę jednak odzywa się ponownie. Twierdzi, że radiowcy podają, że Florentino jednak spotka się z dziennikarzami. Na stronie Marki już zapowiadają relację na żywo. Obaj doszliśmy do wniosku, że przejść się nie zaszkodzi.

No to idę. Media jednak się nie myliły. Kiedy byłem w drodze, dowiedziałem się, że wędrówka nie pójdzie na marne. Zachodzę na tył stadionu. Ulica Padre Damián otwarta. Cud. Dziennikarze już czekają. Pytam się, co trzeba zrobić, żeby móc dostać się na konferencję. „Czekać w kolejce”, słyszę w odpowiedzi. Jako że do 20.00 pozostała jeszcze chwila, idę szybko zakupić swój pierwszy posiłek tego dnia. Kiedy wróćiłem, akurat zaczęto wpuszczać przedstawicieli mediów. Procedury rzeczywiście nie były skomplikowane.

– Hanusz, tak? Przypomnij mi tylko z jakiego medium jesteś.
– RealMadryt.pl.

Pani Patrycja zapisała sobie tylko moje imię oraz nazwę strony i mogłem wchodzić.

Jedna kreska baterii w telefonie, 10% na tablecie. Będzie ciekawie. Gdy zająłem miejsce, do rozpoczęcia wystąpienia prezesa Królewskich pozostawało około pół godziny. Sala konferencyjna z czasem zapełniła się do ostatniego miejsca.
Czekam na ścięcie

„Włodarze”, „dygnitarze”, „członkowie zarządu”... już teraz wiem, o kim mowa. Zgraja starszych panów z fryzurą na Zidane'a (choć już w kolorze srebrnym) równo o 20.00 zaczęła zajmować zarezerwowane miejsca w pierwszych rzędach. Na Florentino trzeba było poczekać jeszcze kwadrans.

W końcu wyszedł ten, który miał dziś nie mówić jednej konkretnej rzeczy, ale i tak ją powiedział. Na sali kompletna cisza, zgromadzeni dziennikarze czekają z niecierpliwością na to, co ma do przekazania Pérez. „Będzie krótko. Zwalniamy Carlo, nowy trener w przyszłym tygodniu”. W tym momencie na chwilę się wyłączyłem. Tak, naprawdę do końca wierzyłem, że Carlo zostanie. Florentino był chyba jedyną osobą, która chciała się go pozbyć. Panie Pérez, tak się traci szacunek. Przynajmniej mój. I wcale nie ratuje pana to, że odwlekłeś o jeden dzień mój proces przygotowywania się do sesji.

Pierwszego spotkania z Florentino nie będę wspominał zbyt przyjemnie

Gdy siedziałem smutny i wspominałem wszystkie szczęśliwe momenty, które przeżyłem za kadencji Carlo Ancelottiego, dostaję esemesa. „Odwróć się i pomachaj. Widać cię w Real Madrid TV”. Chwilę później Twittera obiegały już fotki moich pleców. Sława. Bez was byłoby to niemożliwe. Dzięki. Pocieszenie mimo wszystko średnie. Za chwilę jeszcze jestem wodzony na pokuszenie przez Klatusa. „Odwal coś, to i tak twoja ostatnia konferencja”, pisze Mateusz. Przez chwilę mnie kusiło, ale jednak z domu wyniosłem to, że starszych ludzi należy szanować.

Smutek. A raczej smutek połączony z zawodem. Cóż, nie od dziś wiadomo, że Real Madryt to w wielkiej mierze zwyczajny biznes. Szczerze mówiąc, pociesza mnie jedynie to, że w przeciwieństwie do innych drużyn tego biznesu nie próbuje się aż tak tuszować wzniosłą ideologią.

Na dzisiaj to tyle, trzymajcie się. Madridismo to ciągła wiara. Ciągła wiara w to, że damy radę nawet bez trenera.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!