– Utrzymanie? Dzięki temu ten tydzień był wypełniony spokojem i radością. Teraz brakuje przypieczętowania rozgrywek, a zrobimy to na terenie, który nie mógł być lepszy. Jedziemy rywalizować i cieszyć się meczem. Jeśli chodzi o 0:6 z Camp Nou, to zagraliśmy z honorem. Prezentowaliśmy się jak inni, ale rywal był skuteczny. Musimy oczywiście wyciągnąć wnioski, bo chcemy jutro rywalizować. Poszukamy dobrego wyniku – powiedział Pablo Franco, trener Getafe.
– Przyszłość? Nie myślałem o niej. Podoba mi się w Getafe, ale skupiam się na tym meczu. Potem będziemy rozmawiać z klubem.
– Zraniony Real? Ja nie boję się tego meczu, wręcz przeciwnie. Jestem pewny, że oni wyjdą jak najlepiej grać w piłkę. Każdy chce pozostawić po sobie dobre wrażenie. Nie wiem jak ostatnie wyniki wpłyną na atmosferę na stadionie. Na pewno oni mają świetną drużynę i na ich poziomie nawet nasz perfekcyjny mecz nie gwarantuje sukcesu. Zagra u nich kilku graczy, którzy odejdą, więc też będą chcieli pokazać się z dobrej strony. Do tego Cristiano będzie chciał zapewnić sobie Pichichi i Złoty But.
– Sytuacja Ancelottiego? Nie wiem czy to jest sprawiedliwe, ale człowiek z czasem zaczyna rozumieć jak to działa. Real ma ogromny wymiar. Wiem tylko, że Ancelotti wygrał z nimi Puchar Europy, jest świetnym trenerem i człowiekiem z wzorowym zachowaniem, który doskonale reprezentuje ich wartości.
– Cristiano? Planowaliśmy raczej to, jak podejść do meczu na podstawie utrzymywania się przy piłce i co robić po stratach, bo mają niszczące kontry. Oni mają wiele opcji w ataku i są tak świetni, że tydzień to za mało, żeby przygotować się do ich całkowitego zatrzymania.
Franco: Nie boję się tego meczu
Przemyślenia trenera Getafe
REKLAMA
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się