Michael Owen opowiada o tym, jak zastanawiał się nad swoją przyszłością. - Miałem 10 dni na zastanowienie i po ośmiu poczułem, że odejście będzie lepsze dla mnie jako człowieka i jako zawodnika. Grałem na 100% w każdym meczu Liverpoolu, ale gdy jesteś w jednym miejscu przez 13 lat, wkrada się rutyna. Dzień w dzień ta sama droga, te same twarze i bycie najlepszym strzelcem co sezon [...] Teraz, z pewnością będę musiał się bardziej wysilić.
Jak wiadomo, gdyby Owen zdecydował się podpisać nowy kontrakt z Liverpoolem, zarabiałby więcej niż w Madrycie. - To nie kwestia pieniędzy, lecz zwykłej ambicji. Nigdy nie miałem żadnych problemów z Rafaelem Benitezem i, jeśli by transfer nie doszedł do skutku, byłem gotów kontynuować karierę na Anfield. Powiedziałem w klubie, że chcę, by dostali za mnie pieniądze. Gdybym był nielojalny, odszedłbym, korzystając z prawa Bosmana, następnego lata.
Michael mówi, iż słowo "galaktyczny" krępuje go. - Czuję się zawstydzony, gdy słyszę to słowo. Nie zamierzam się tak nazywać, lecz nie będę miał nic przeciwko jeżeli ludzie po miesiącu lub dwóch zaczną mnie tak nazywać z powodu mych występów na boisku. Spodziewam się, że będę musiał usiąść na ławce raz czy dwa razy, ale każdy będzie musiał. To właśnie jest rywalizacja, ale dlatego tu przyszedłem.
Owen: Ambicja, nie pieniądze
Michael mówi, iż był lojalny wobec Liverpoolu, bowiem za rok odszedłby za darmo.
REKLAMA
Komentarze (37)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się