Menu
Leszczu / Klatus / Piwwwko

Piotr Laboga: Nie zdziwię się, jeśli będzie remis

Komentator <i>NC+</i> przed Klasykiem

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Wczoraj w oczekiwaniu na piłkarzy Realu Madryt pod hotelem w Barcelonie spotkaliśmy wysłanników NC+. W związku z tym postanowiliśmy wypytać Piotra Labogę o Klasyk. Poniżej możecie przeczytać wypowiedzi komentatora i eksperta na temat dzisiejszego spotkania.

Zacznijmy od przewidywanego wyniku. Barcelona jest w bardzo dobrej formie, ale jak wiadomo, Klasyk rządzi się swoimi prawami.
Myslę, że Barcelona, chociaż ostatnio osiągnęła poziom topowy, nie jest jeszcze zespołem skończonym. Ma swoje słabsze strony – wystarczy spojrzeć na mecze z mocnymi rywalami. Wtedy te słabości się w jakimś stopniu objawiają. Mocni rywale nie oznacza Manchesteru City. To na pewno nie był wiarygodny sprawdzian dla zespołu Luisa Enrique. Real Madryt nie jest tak słabym zespołem ani nie jest w takim dołku, żeby sądzić, że tu przyjedzie i przyjmie pięć goli. Na pewno ta dysproporcja nie jest tak duża jak przed manitą. Nie chcę przewidywać wyniku – podobnie jak hiszpańscy dziennikarze, którzy nie potrafili powiedzieć, jaki będzie przebieg tego meczu. Jestem przekonany, że to może być mecz podobny do tego, kiedy Leo Messi „debiutował” i strzelił pierwszego hat-tricka. Wtedy starcie zakończyło się wynikiem 3:3 i Real Madryt także nie był faworytem tej konfrontacji. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby najbliższy Klasyk zakończył się podziałem punktów po bardzo dobrej grze jednych i drugich.

Wiele mówi się o tym, że Real Madryt w 2015 roku jest słabszą drużyną między innymi przez absencje Jamesa czy Modricia. Jak wiemy, Chorwat jest gotowy do gry, podobnie jak Sergio Ramos. Czy te zmiany mogą wynieść Królewskich na poziom z końcówki 2014 roku?
Wyprowadzenie Realu na poziom z tego okresu w tak krótkim czasie wydaje mi się być niemożliwym. To wynika nie tylko z tego, że ta seria spotkań niewiarygodnych, ale też obarczona ekstatacją wielu dziennikarzy i ekspertów, która niekoniecznie opierała się na tym, z kim madrytczycy mierzyli swoje siły. Prawdę mówiąc, Królewscy zagrali jedno wyjątkowe spotkanie – to przeciwko Barcelonie, kiedy pokonali ją 3:1. Pozostali przeciwnicy nie prezentowali wielkiej siły.

Na pewno powrót tych dwóch graczy to kluczowa kwestia. Real Madryt ma poważny problem – nie ma ławki rezerwowych. Ci piłkarze nie są wariantem B. Ancelotti nie ma takiego komfortu, jaki ma choćby Diego Simeone. Bez najmocniejszej jedenastki Królewscy tracą na jakości. Powrót Ramosa to ważna sprawa dla defensywy. Varane udowodnił, że na dziś jest ewentualnie trzecim stoperem, a nie realnym konkurentem dla pary Pepe-Ramos. Umiejętność uspokojenia gry Realu Madryt, jaką dysponuje Hiszpan, boiskowe cwaniactwo – w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jego charyzma, garra (z hiszp. pazur, szpon), jak mówią Hiszpanie – to wszystko pozytywnie wpływa na zespół. Także umiejętność rozegrania piłki. Pepe próbuje, ale dogrywa piłki bliskie i bezpieczne, Varane w ogóle nie podejmuje się tego zadania. Modrić to zawodnik orkiestra. On reguluje grę Królewskich, on nadaje szlif, polot, wartość dodaną. Jego powrót pozytywnie powinien wpłynąć też na Bale’a, który w tym schemacie był trochę osamotniony. Realowi brakowało planu B i dobrym tego przykładem jest spotkanie z Łudogorcem Razgrad. Tam gra kompletnie się nie układała, ale na szczęście dla Królewskich pojawił się Karim Benzema, który dwoma akcjami zamknął mecz.

W Realu Madryt dwóch ważnych zawodników wraca do gry, w Barcelonie może zabraknąć Sergio Busquetsa, którego w środku pola zastąpi Javier Mascherano. Jak to może wpłynąć na grę gospodarzy? Czy Argentyńczyk może dać zespołowi tyle samo co Busquets, zwłaszcza kiedy był w świetnej formie?
Mam wrażenie, ze Busquets w tej topowej formie był bardzo dawno. Ma spore wahania formy, choćby w meczu z Espanyolem było widać obniżkę dyspozycji. Mascherano jest piłkarzem, który może zastąpić Busquetsa. Daje wartość, siłę, moc i dynamikę w środku pola. Rakitić czy Iniesta to raczej nie są piłkarze, którzy podejmą się twardej walki. Gdzieś też czułem, że ta historia z urazem Busquetsa jest trochę rozdmuchana. Nakręcono spiralę informacji, że piłkarz nie wystąpi, że nie ma szans, ale wtedy pojawia się z tyłu głowy coś, co może sugerować, że to przywrócenie do gry zmierza w dobrym kierunku. Wcale się nie zdziwię, jeśli jutro zobaczymy Busquetsa w wyjściowej jedenastce. Dziś dostajemy sprzeczne informacje – prasa pisze, że piłkarz jest gotowy, trener się waha, a służby medyczne mówią, by nie ryzykować. Mecz z PSG i wcześniejsze starcia pokazują, że Mascherano może go zastąpić. Brak jednego i drugiego byłby dla Barcelony katastrofą w środku pola, ale obecność Argentyńczyka nie osłabia obrony, bo uważam, że Piqué jest w świetnej formie i obok niego mogą grać Bartra czy Mathieu, a pamiętajmy, że napastnicy Realu Madryt też nie są w świetnej dyspozycji. Mascherano jak najbardziej da radę, a też nie wiemy, w jakiej dyspozycji będzie Sergio Busquets – mimo że jego przerwa była dość krótka. Luis Enrique chyba jednak nie zaryzykuje i postawi na sprawdzony wariant. Media podawały, że po meczu z City ma już gotową jedenastkę na Klasyk. Jeśli gdzieś szukać słabości, to raczej po prawej stronie bloku obronnego. Miejsce Daniego Alvesa to przestrzeń, gdzie Real Madryt może szukać swoich szans.

Istnieje sposób na zatrzymanie Messiego?
Trudne pytanie… Myślę, że nikt nie odpowiedział sobie na to pytanie. Mourinho wymyślił kiedyś wariant z Pepe, który biegał za swoją ofiarą jak chart i to przyniosło efekt. Zazwyczaj takie specyficzne warianty wypalają raz, a potem to się kończy. Myślę, że ktoś z linii środkowej, na przykład Kroos, musi mieć cały czas obserwować Messiego, to jak się rusza, jak schodzi do środka, jak wyprowadza piłkę. Do tego kluczowy może być Ramos, który w odpowiednim momencie będzie musiał być wystarczająco blisko. Ta współpraca Kroos-Ramos, a do tego Marcelo, będzie bardzo istotna. Gdybym ja był trenerem Realu Madryt i mając zdrowego Coentrão do dyspozycji – ale już wiemy, że został w stolicy – postawiłbym na Portugalczyka. Ancelotti mówił, że wierzy w umiejętności Marcelo, ale powiedziałbym, że to zaufanie jest budowane na dużym ryzyku. Dzisiaj trudno się spodziewać, że Brazylijczyk osiągnie topową formę w defensywie. To jednak powiedzieliśmy sobie już na początku rozmowy – to jest zupełnie inne spotkanie, Klasyk rządzi się swoimi prawami, piłkarze podejdą więc do meczu jak do wyjątkowej konfronatcji. Zwycięstwo Barcelony zamknie nam w jakiś sposób walkę o Ligę, chociaż potem ma jeszcze gdzie się potknąć. To jednak mogłoby sprawić, że Real całą swoją siłę skierowałby na Ligę Mistrzów i to byłby najważniejszy cel – obronić tytuł.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!