Po wpadce u siebie z Villarrealem Real Madryt już w najbliższą sobotę zmierzy się na San Mamés z Athletikiem Bilbao. Na stadionie w Kraju Basków Królewscy rozegrają jeden z najważniejszych meczów 2015 roku. Jeśli myślą o utrzymaniu pozycji lidera przed starciem w Barcelonie, muszą wygrać. Carlo Ancellotti przygotowuje drużynę do tego spotkania, przede wszystkim skupiając się na drugiej linii – to tutaj Żółta Łódź Podwodna znalazła braki.
Pozycje Toniego Kroosa i Isco są niepodważalne. Debata otwiera się jednak w przypadku trzeciego gracza. Lucas Silva zaliczył trzy występy z rzędu w pierwszej jedenastce – z Schalke w Lidze Mistrzów oraz z Elche i Villarrealem w Lidze. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Brazylijczyk dopiero przybył do Europy z rodzimej ligi i obecnie nabywa doświadczenia na Starym Kontynencie. Już widać postęp w kwestii przygotowania fizycznego, jednak wciąż brakuje przystosowania się do filozofii i schematów stosowanych przez Ancelottiego.
Lucas trenuje z drużyną od przybycia do stolicy Hiszpanii i odbywa nawet specjalne zajęcia, aby adaptacja przebiegała jeszcze szybciej. Real Madryt to bardzo wymagający klub, w którym niełatwo sprostać oczekiwaniom. Silva wciąż potrzebuje czasu, by przekonać do siebie kibiców i pokazać swój potencjał. Alternatywą dla 22-latka jest Asier Illarramendi. Ancelotti niezbyt często okazuje zaufanie graczowi urodzonemu w Mutriku, jednak w niedzielę trener go potrzebował, wpuszczając pomocnika w końcówce za Isco, by drużyna odzyskała równowagę. W ostatnich meczach rywalizację wygrywał jednak były zawodnik Cruzeiro. Wraz z powrotem Khediry i Modricia sytuacja Lucasa i Illarry będzie jednak jeszcze bardziej skomplikowana.
Lucas albo Illarra na San Mamés
Dylemat Ancelottiego
REKLAMA
Komentarze (33)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się