Real Madryt podejmie dziś na Santiago Bernabéu w zaległym spotkaniu 16. kolejki Primera División drużynę Sevilli. Aż chciałoby się wykrzyczeć na głos „w końcu!”. Po meczu z Andaluzyjczykami nareszcie dowiemy się, ile będzie wynosić rzeczywista przewaga Królewskich nad Barceloną i Atlético. Dla wielu promadryckich dziennikarzy bardzo wygodnym było ciągłe wspominanie o przełożonym z powodu wyjazdu ekipy Carlo Ancelottiego na Klubowe Mistrzostwa Świata starciu.
Wielu pomija jednak fakt, że mierzymy się z czwartym zespołem w tabeli. Mimo że Sevilla nie wywiozła z obiektu Los Blancos choćby punktu od 2250 dni, akurat my powinniśmy doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że każda seria dobiega kiedyś końca. Dlatego też nie ma mowy o lekceważeniu rywala i dopisywaniu sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Dzisiejsza potyczka jest niezwykle istotna dla obu zespołów. Real walczyć będzie o powiększenie do czterech punktów przewagi nad Barceloną, natomiast nasi rywale mają szansę, by zbliżyć się na zaledwie dwa oczka do Atlético.
W starciu z gośćmi z południa kraju nie będą mogli zagrać wciąż kontuzjowani Modrić, Pepe, Coentrão i oczywiście zawieszony Cristiano Ronaldo. Wydaje się jednak, że stwierdzenie, iż dwa mecze pauzy mogą wpłynąć na Portugalczyka jedynie w korzystny sposób, nie są kompletnie pozbawione sensu. Tym bardziej, że już w najbliższą sobotę Królewscy zmierzą się na Vicente Calderón z Atlético, rywalem, który w ostatnim czasie ewidentnie podopiecznym Carlo Ancelottiego nie leży. Świeży CR7 może okazać się więc kluczowy w starciu z rywalem zza miedzy.
Naszym największym zmartwieniem są ostatnio z pewnością bardzo szybko tracone bramki. Co prawda z Realem Sociedad Królewscy ostatecznie rozprawili się w łatwy i przyjemny sposób, jednak z Córdobą i Atlético nie było już tak kolorowo. Pożegnanie się z rozgrywkami o Puchar Króla powinno być dla nas wystarczającą przestrogą. Tym bardziej, że, jak już zostało wspomniane, Sevilla jest drużyną z ligowej czołówki i odrabianie strat z początku spotkania raczej nie przyszłoby równie łatwo jak w minioną sobotę.
Co natomiast słychać w obozie Unaia Emery'ego? Do zdrowia w ostatniej chwili wrócili Beto oraz Krychowiak, którzy koniec końców znaleźli się w meczowej kadrze baskijskiego szkoleniowca. Nie wiadomo jednak, czy któryś z dwójki wymienionych ostatecznie zamelduje się na murawie od początku. Na Bernabéu na pewno nie zagrają natomiast Barbosa, Trémoulinas, Pareja, Banega, Cotán, Tena, Luismi, Cristóforo, Reyes i Gameiro. Jak więc widać, lista nieobecnych jest dość długa. Przedmeczowe wypowiedzi trenera gości były wyważone i mocno kurtuazyjne, jednak nikt nie powinien mieć wątpliwości co do tego, że w starciu o taką stawkę, jego piłkarze nie wyjdą na murawę ze świadomością „wkalkulowanej porażki”.
Mimo że, jak dobrze wiemy, futbol jest nieprzewidywalny, spotkanie zapowiada się raczej na jedno z tych trudniejszych. Nikt nie powinien jednak wątplić w to, że Real Madryt jest w stanie pokonać Sevillę. Zwycięstwo nad Andaluzyjczykami będzie tak naprawdę pierwszym poważnym krokiem w stronę mistrzowskiego tytułu. Przy obecnej formie Barcelony, nie możemy pozwolić Katalończykom, by zbliżyli się do nas choćby o krok. W sobotę czekają nas jeszcze bowiem derby Madrytu.
Z Sevillą o spokój przed derbami Madrytu
Zapowiedź meczu Real Madryt - Sevilla
REKLAMA
Komentarze (61)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się