Karim Benzema nie jest goleadorem. Jest kimś znacznie więcej. Tak samo nikt nie nazwałby Michała Anioła wyłącznie rzeźbiarzem za Pietę czy wyłącznie malarzem za dzieła w Kaplicy Sykstyńskiej. Był kimś znacznie wykraczającym poza możliwości definiowania. Po upływie czasu ludzie będą pamiętali dzieła Benzemy. „Tamta asysta z Getafe, tamten gol z Sociedad”, artysta wielopłaszczyznowy.
– Bramka z Realem Sociedad to jedna z najładniejszych w moim życiu. Być może jeszcze piękniejsze były te z Sevillą w Pucharze Króla i z Osasuną w Pampelunie. Najważniejsze jednak było trafienie z zeszłego sezonu z Bayernem – powiedział Karim, który w obecnym sezonie na listę strzelców wpisywał się już siedemnaście razy, z czego jedenastokrotnie w lidze. Statystyka ta jedynie udowadnia, że mimo dokarmiania innych podaniami, sztuka pokonywania golkiperów również nie jest mu obca.
To nie wszystko. Niemal wszystkie bramki Francuz zdobył po uderzeniach z pierwszej piłki, które są typowe dla rasowych napastników. Z siedemnastu goli tylko jeden padł po indywidualnej akcji, ten z Bazyleą na Bernabéu po świetnym uderzeniu lewą nogą. Reszta? Kontakt z piłką i gol. W stylu egzekutora, lisa pola karnego. Karim ma niepodważalne miejsce w podstawowej jedenastce. Nikt nawet nie marzy o tym, że mógłby go zastąpić. Ostatnim wyzwaniem dla Benzemy jest zdobycie hattricka w lidze. W Pucharze Króla i Lidze Mistrzów już mu się ta sztuka udawała, teraz czas na dokonanie tego w Primera División.
W swoim najlepszym momencie od czasu transferu do Realu Madryt, z zawieszonym Cristiano, publika na Bernabéu w pełni rozkochała się w Benzemie. W środę napastnik Los Blancos będzie miał okazję na pokonanie ostatniej bariery, która pozwoli mu na stałe wyrobić sobie opinię jednego z najlepszych atakujących w historii Realu Madryt. Jest to już jednak czysta formalność. Ziarnko po ziarnku, niczym mrówka, Francuz gromadzi kolejne gole, które stale windują go w klubowej klasyfikacji wszech czasów.
Benzema – więcej niż napastnik
Madridismo rozkochane w Karimie
REKLAMA
Komentarze (46)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się