– Prawidłowo podeszliśmy do tego meczu. Wiedzieliśmy, że musimy grać w ten sposób i próbować utrzymywać piłkę. Naszym pomysłem była gra na małej przestrzeni, w trójkątach i unikanie długich piłek, ponieważ Real bardzo dobrze broni. Graliśmy naszą piłkę i używaliśmy naszej broni. Myślę, że zachowaliśmy godność – stwierdził Juan Ignacio Mercier, kapitan San Lorenzo, na falach argentyńskiego Radio América.
– Czuliśmy się spokojniej w meczu finałowym niż w tym poprzednim. Próbowaliśmy grać w trójkątach i nie biegać za futbolówką przez 90 minut. Chcieliśmy wyjść na boisko, żeby grać, ale ostatecznie nie udało się wygrać. Wszyscy wykonaliśmy wielki wysiłek, pomagaliśmy sobie, biegaliśmy wte i wewte. Gdybyśmy zagrali jak równy z równym, to skończyłoby się wstydem.
– My praktycznie nie mogliśmy ich dotknąć, bo każda dziewczynka, którą dotykałeś się wywracała. Gdy chciałeś zagrać twardo... faul, walka o piłkę... faul. Powinni przyjechać i pograć trochę tutaj. My gramy w futbol, który znamy, oni nie są przyzwyczajeni do ostrej walki.
– BBC? W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że trzej napastnicy, którzy grają z przodu w żadnym momencie nie są przyklejeni do tego samego miejsca. Biegają z przodu, potem z tyłu, jeden wbiega, drugi wraca... Ciągle się poruszają. Ale w meczu z nami nie udało im się robić tego, do czego przyzwyczaili, gdy ogląda się ich w telewizji.
– Kroos? On gra zawsze z klepki, nigdy nie traci głowy, ma spokój... Ale wolę rozmawiać o moim zespole.
Mercier: Piłkarze Realu to dziewczynki, które się wywracają
Skandaliczna wypowiedź kapitana San Lorenzo
REKLAMA
Komentarze (60)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się