Jesé całkowicie wyleczył już kontuzję kolana, ale jak najszybciej chce odzyskać wysoką formę. Dlatego nie przerwie ćwiczeń podczas przerwy świątecznej. Wczoraj poleciał do swojego domu na Gran Canarii, a towarzyszył mu jeden z klubowych fizjoterapeutów.
Kanaryjczyk w ciągu 20 dni, które minęły od powrotu na listę powołanych, rozegrał 80 minut (34 z Cornellą, 31 z Łudogorcem i 15 w półfinale z Cruz Azul). Nie odczuwał żadnego bólu w chorym kolanie, a podczas ostatnich treningów pracował bez opaski wspomagającej staw. W spotkaniu pucharowym strzelił nawet bramkę, co dało mu wielką radość, ale nie odebrało obiektywizmu. Po meczu powiedział dziennikarzom „Ciągle brakuje mi rytmu” i dlatego nie przestanie nad tym pracować.
Podczas 259 dni rekonwalescencji usłyszał od Ancelottiego zdanie, którego nie zapomina: „Z Jesé Liga byłaby inna”. Ta deklaracja to oznaka zaufania, które Włoch w nim pokłada. Napastnik rozumie, że najlepszą odpłatą będzie bycie w formie podczas styczniowych wyzwań. Po przerwie Real Madryt zmierzy się z Valencią, dwukrotnie z Atlético, z Espanyolem, Getafe, Córdobą i prawdopodobnie z Barceloną w Pucharze Króla.
To nie pierwszy raz, kiedy Jesé zabiera pracę do domu. Zeszłego lata Carlos Heredia – klubowy fizjoterapeuta – był z nim na Gran Canarii i wspólnie pracowali nad wzmocnieniem kolana. Teraz cel jest inny. Piłkarz chce wyjść z wszelkich problemów fizycznych i wrócić do formy, którą błyszczał w poprzednim sezonie. Co więcej, wkrótce nadejdzie szansa na indywidualną zemstę na Schalke. To w meczu z tą drużyną Jesé doznał kontuzji...
Jesé nie przerywa pracy nad kolanem
Kanaryjczyk jak najszybciej chce wrócić do formy
REKLAMA
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się