Real Madryt zakończył etap przygotowań w Stanach Zjednoczonych. Pomimo 3 porażek, klub może pochwalić się niewielkim zyskiem finansowym z tournée po USA. Nie można również zapomnieć o tym, że Królewskim przeszło obok nosa 2,5 miliona euro. Taka byłaby nagroda za grę w jutrzejszym finale w Miami. Jednak Blancos grając wczoraj z Manchesterm United wiedzieli, że finał jest poza ich zasięgiem i myślami byli już przed zbliżającym się finałem Superpucharu Europy. Ze sportowego punktu widzenia pobyt w Valdebebas wydaje się być idealną opcją przygotowań do walki o pierwsze trofeum w nowym sezonie.
Królewscy mają za sobą 5 kolejnych okresów przygotowawczych w Stanach Zjednoczonych. Podróże za Ocean rozpoczęły się wraz z przyjściem do klubu José Mourinho. Po odejściu Portugalczyka drużyna dowodzona przez Carlo Ancelottiego latała do Ameryki dwukrotnie.
Jednak wczoraj zakończył się ostatni okres przygotowawczy Realu Madryt w USA. Klub już zdecydował, że kolejna pretemporada będzie miała miejsce w Chinach. Królewscy nie grali w Azji od 2011 roku, kiedy to testowali formę w sparingach z Guangzhou Evergrande i Tianjin Teda.
Przygotowania na azjatyckiej ziemi to część umowy z firmą Relevant Sport, która jest odpowiedzialna za organizację turnieju Guiness Internartional Champions Cup. Pomysł jest taki, by do turnieju rozgrywanego w Chinach zaprosić jak najwięcej topowych drużyn z Europy.
Królewscy podbój azjatyckiego rynku rozpoczęli wraz z pierwszą kadencją Florentino i erą galácticos. Lata mijają, a Real Madryt wciąż jest najsilniejszą marką na tamtejszym rynku, generującą przychody większe niż Manchester United. Chiny czekają na Real.
Real wraca do Chin
Pretemporada 2015/2016 w Azji
REKLAMA
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się