REKLAMA
REKLAMA

Del Bosque nie pożegnał Di Stéfano

Dziwne zachowanie byłego trenera Realu
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina Alfredo Di Stéfano i otoczenie Realu Madryt jest zaskoczone zachowaniem Vicente Del Bosque, który nie pojawił się na ostatnim pożegnaniu wielkiego piłkarza. W rzeczywistości hołd Argentyńczykowi przez dwa dni na Santiago Bernabéu oddawał cały piłkarski świat, ale nikt nie wie, czemu zabrakło Del Bosque.

Dzieci Di Stéfano i klub uważają, że selekcjonera reprezentacji Hiszpanii, byłego piłkarza i trenera Realu Madryt nie powinno zabraknąć. Wręcz nie mogło zabraknąć. Fakt, że ten do dziś myśli o tym, że okoliczności jego odejścia były nieodpowiednie i nie ma zamiaru angażować się w jakiekolwiek działania medialne na Santiago Bernabéu. Uważa, że spotkanie z Florentino Pérez nie ma racji bytu. A przecież trener kadry wiedział doskonale o tym, jaką gwiazdą był Di Stéfano i jak zrewolucjonizował królewski klub.

Pozostawia to dziwne uczucie w rodzinie Don Alfredo i wśród madridismo. W końcu Del Bosue pracował razem z Di Stéfano. W lata 1982-84 obecny selekcjoner reprezentacji był piłkarzem Realu, a Di Stéfano jego trenerem, gdy po raz pierwszy objął stery w madryckim klubie. A na dodatek to Argentyńczyk namówił urodzonego w Salamance Hiszpana, by kontynuował karierę w Madrycie, zakończył ją tutaj i przedłużył swój kontrakt, gdy ten miał wątpliwości, co do swojej przyszłości. Z tych powodów, jego nieobecność wydaje się być jeszcze bardziej zaskakująca.

Don Vicente nie lubi być w centrum uwagi i jedynie przesłał swoje kondolencje, bez odwiedzania loży honorowej stadionu. „Był moim trenerem na ostatnim etapie mojej piłkarskiej kariery, znałem go dobrze, dlatego bardzo ubolewam z powodu jego odejścia”. W rzeczywistości Hiszpan znał go doskonale. Nikt nie chce krytykować publicznie jego zachowania, ale jego nieobecność dało się zauważyć.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (34)

REKLAMA