Holandia awansowała do półfinału mistrzostw Europy, wygrywając w rzutach karnych ze Szwecją 5:4. W ½ finału podopieczni Dicka Advocaata zagrają z Portugalią.
Przez 90 minut dzisiejsze spotkanie nie przyniosło ze sobą jakichś wielkich emocji. Dość powiedzieć, że „najciekawszą” sytuacją w pierwszej połowie był chamski faul Franka De Boera na Fredriku Ljunbergu. Druga część meczu była ciekawsza. Świetnych okazji nie wykorzystali m.in. Ruud van Nistelrooy i Zlatan Ibrahimovic.
Bardzo emocjonująca była dogrywka. Andreas Issakson obronił świetne strzały Arjena Robbena i byłego gracza Realu Madryt – Clarence’a Seedorfa. Ze strony Szwecji największe zagrożenie dla bramki Edwina van der Sara przyniosły strzały Henrika Larssona i Ljunberga (pierwszy z nich trafił w poprzeczkę, drugi – w słupek). Jednak żaden z zawodników nie zdobył bramki przez 120 minut. Tak więc – rzuty karne.
W tej „piłkarskiej loterii” lepsi okazali się Holendrzy, dla których strzelanie „jedenastek” było zawsze przekleństwem. W szóstej kolejce bohater Van Der Sar obronił strzał Olofa Mellberga, a chyba najlepszy zawodnik tego meczu – Robben pokonał Issaksona. Potem już była wielka radość Holendrów, którzy powinni stworzyć piękne półfinałowe widowisko wraz z Portugalczykami.
Szwecja: Isaksson – Nilsson, Jakobsson, Mellberg, Ostlund; Jonson (63. Wilhelmsson), Svensson (82. Kallstroem), Linderoth, Ljungberg; Ibrahimovic, Larsson.
Holandia: van der Sar – Reiziger, F. De Boer (35. Bouma), Stam, van Bronckhorst; Seedorf, Davids (62. Heitinga), Cocu; van der Meyde (87. Makaay), Robben; van Nistelrooy.
Sędziował Słowak Luboš Michel.
Jutro mecz Dania – Czechy, który – miejmy nadzieję – będzie tak ciekawy, jak wygląd holenderskiego kibica widocznego na zdjęciu.
Euro 2004: Holandia w półfinale!
Holendrzy wyeliminowali Szwedów lepiej wykonując rzuty karne, czyli robiąc coś, czego do tej pory nie umieli...
REKLAMA
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się