Starcie numer jeden narobiło kibicom apetytu. Rozpoczęło się niewinnie, od wadliwego zegara i dwóch kilkunastominutowych przerw w grze. Następnie pojawiła się dominacja gości i odrabianie strat przez madrycki zespół, a wszystko rozstrzygnęło się po dogrywce. Działo się, a był to dopiero początek półfinałowej serii Ligi Endesa. Unicaja zaprezentowała, że nie da się tak łatwo pokonać. Już w niedzielę stanie przed drugą szansą na podbicie Palacio de los Deportes.
Andaluzyjczycy podeszli do konfrontacji z obrońcą tytułu bez żadnych kompleksów. Wykorzystali jego niepewną postawę i w bardzo wyraźny sposób zasygnalizowali, że również mają ochotę na awans do finału. Real Madryt wyszedł z opresji i zwyciężył po doliczonym czasie gry, lecz znów musiał się nieźle namęczyć. Trochę przez Unicaję, trochę przez siebie.
Madrytczycy nadal nie grają na miarę mistrzostwa. Brakuje im wiele – zaangażowania i dokładności w obronie, skuteczności, płynności i bezwzględności w ataku. Chwilami zespół zaskoczy efektywną akcją, dynamicznym kontratakiem, świetnym pressingiem, lecz pomiędzy tymi chwilami jest rozbity i słabo zorganizowany. Kibice śledzący poczynania Realu Madryt w tym sezonie mogą czuć się zawiedzeni. Wszyscy czekają na wielką pobudkę i znacznie lepszą grę.
Drugie starcie półfinałowej serii pomiędzy Realem Madryt a Unicają odbędzie się w niedzielę, o godzinie 12:15, w Palacio de los Deportes. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, a pierwszy mecz zakończył się wygraną Królewskich. Transmisję zapowiedział Sportklub.
Druga próba Unicajy
Koszykarskich półfinałów ciąg dalszych
REKLAMA
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się