Menu
marthen / własne, euroleague.net

Rudy gwarancją zemsty

Koszykarze pokonali CSKA (93:79)

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Cudowne uczucie zemsty! Real Madryt wspiął się na wyżyny i pokonał CSKA Moskwa różnicą czternastu punktów (93:79), rewanżując się za porażkę sprzed dwóch miesięcy i spychając przeciwnika z fotelu lidera. Wieczór należał do będącego w wyśmienitej dyspozycji Rodolfa Fernándeza, autora 28 punktów, 4 zbiórek, 4 przechwytów i 3 asyst.

Szkoleniowiec rosyjskiego zespołu, Ettore Messina, poprosił o przerwę już dwie minuty po rozpoczęciu spotkania, co świetnie odzwierciedla to, jak dobry początek zafundował jego podopiecznym Real Madryt (8:2). Gospodarze rozpoczęli z impetem, podejmowali trafne decyzje i grali dość swobodnie w ofensywie. Zapomnieli trochę o obronie, przez co rywal nie miał kłopotów z odrobieniem początkowych strat. Sam Jeremy Pargo zdobył wówczas dziesięć punktów (22:22).

Zmorą madrytczyków stały się przewinienia, nad wyraz często odgwizdywane przez arbitrów. Większość z nich popełniona została zupełnie przypadkiem, co tylko potęgowało poziom irytacji. Pogarszającej się atmosferze zaradził Rudy Fernández, kapitalnymi akcjami podrywający kolegów do walki. Przeciwnik nie odstępował ich jednak na krok, przyczyniając się do niesamowicie zaciętego pojedynku (42:41).

Sytuacja z początku rywalizacji powtórzyła się po przerwie. Messina poprosił do siebie zawodników już minutę po wznowieniu gry, dając upust swemu niezadowoleniu. Królewscy znów wykorzystali nadmiar przestrzeni i brak zdecydowania gości, podporządkowując sobie przebieg rozgrywki. Rozpędzili się niesamowicie, przechwycali piłkę za piłkę i kontratakowali z ogromną pewnością siebie (58:49). Kapitalne zawody rozgrywał Rudy Fernández, atakujący jak natchniony.

Bezpośrednią walkę toczył z nim Sonny Weems, punktujący z podobną częstotliwością, a nawet przewyższający hiszpańskiego skrzydłowego w statystykach, lecz nie miał on tak doskonałego wsparcia. Madryt zasłużył na worek komplementów. Szybkość gry, wykorzystanie błędów rywali, zaangażowanie w defensywie i niezawodność. Miejscowi koszykarze przez czterdzieści minut stracili zaledwie dwie piłki, co przy trzynastu stratach przeciwnika powinno wzbudzić szacunek.

Zwycięstwo nie tylko zagwarantowało madrytczykom udział w euroligowych ćwierćfinałach, ale i zbliżyło ich do zakończenia tego etapu na jednym z pierwszych dwóch miejsc, dających przewagę własnego parkietu.


93 – Real Madryt (24+18+24+27): Llull (10), Fernández (28), Darden (8), Mirotić (15), Bourousis (10) – Reyes (8), Díez (-), Rodríguez (10), Slaughter (1), Mejri (3).

79 – CSKA Moskwa (24+17+20+18): Pargo (10), Weems (28), Chriapa (-), Kaun (5), Worontsewicz (-) – Micow (6), Fridzon (8), Jackson (2), Krstić (14), Hines (6).

Skrót spotkania | Statystyki | Tabela

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!