Eksperci odnośnie reform fiskalnych zaproponowali przedwczoraj przywrócenie „Prawa Beckhama”. To popularna nazwa dla ustawy wprowadzonej przez rząd José Maríi Aznara w 2004 roku, która pozwalała wszystkim wykwalifikowanym profesjonalistom przyjeżdżającym na zarobek do Hiszpanii płacić tylko 24,75% podatku od dochodu zamiast 52%, czy nawet w niektórych regionach 56%. W zamyśle to prawo miało pomóc ściągać do kraju badaczy i naukowców, ale jednym z pierwszych, który z niej skorzystał, był David Beckham i do tego przepisu przylgnęło jego nazwisko.
W 2010 roku José Luis Rodríguez Zapatero ustawił górny limit 600 tysięcy euro dla chcących korzystać z tego przywileju, więc piłkarze z milionowymi kontraktami przestali podchodzić pod to prawo i musieli wrócić do płacenia normalnych podatków. Teraz eksperci proponują rewizję lub nawet wyeliminowanie tej granicy. Według nich pomogłoby to pozyskiwać nowych inwestorów, administratorów, działaczy, artystów czy sportowców z najwyższego poziomu. Znawcy są zgodni, że Hiszpania znowu mogłaby łatwo przyciągać „talent”.
Większość środowiska zgadza się z tą propozycją, chociaż były premier w swoim czasie zauważył, że ludziom może nie podobać się, iż zarabiający miliony zawodnik płaci podobne podatki jak najbiedniejsi. Poza tym rząd Hiszpanii pracuje nad przepisami podatkowymi dla ludzi z zagranicy, którzy nie są zameldowani w tym kraju.
Wróci „Prawo Beckhama”, jakie znamy?
Tak doradzają eksperci
REKLAMA
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się