Sergio Ramos wraca do Sewilli w roli kapitana. Choć tym razem zamelduje się na wrogim dla siebie terytorium, cel jest tylko jeden: zakończyć dzień z tą samą liczbą punktów co Barcelona i Atlético. Z opaską kapitańską na ramieniu i w wysokiej formie, którą zdołał odzyskać, Ramos ma dziś poprowadzić Królewskich w drodze po trzy punkty. To, że Andaluzyjczyk potrafił wytrwać tyle czasu w Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii oraz to, że jako jedyny Hiszpan znalazł się w Drużynie Roku 2013 nie może być przypadkiem.
Początki sezonu w wykonaniu stopera nie były udane. Sergio nie był w pełni formy i było to widoczne. Miał mniej czasu na odpoczynek z racji na udział w Pucharze Konfederacji, jednak Ancelotti potrzebował go od zaraz. Jak zwykle, urodzony w Camas zawodnik był pierwszym chętnym do podjęcia walki. W obecnym sezonie grywał już na pozycji środkowego obrońcy, na prawej stronie defensywy, a nawet na środku pomocy. Występował również z bólem pleców. Mimo to, był w stanie zacisnąć zęby i dzielnie znosić krytykę, będąc świadomym tego, że po przerwie świątecznej wróci do najwyższej dyspozycji.
Między Ramosem z pierwszego spotkania przeciwko Betisowi na Bernabéu, a dzisiejszym Ramosem, który wystąpi na Villamarín istnieje przepaść. Drugi kapitan Królewskich odzyskał wigor, siłę i bierze aktywny udział w grze. To właśnie te cechy pozwoliły mu na stanie się unikalnym obrońcą w skali świata. Zwyżka formy u Sergio jest widoczna. Ramos potrafi naprawiać błędy Pepego, a nawet asekuruje Marcelo. Efekt? Cztery mecze bez straconej bramki, co za kadencji Ancelottiego jeszcze się nie zdarzyło.
Stary, dobry Ramos
Sergio wrócił do najwyższej formy
REKLAMA
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się