Poważna rywalizacja w Eurolidze dopiero się rozpoczęła. Szesnaście najlepszych drużyn walczyć będzie o awans do ćwierćfinałów przez najbliższe trzy miesiące. Każda rozegra aż czternaście meczów, co oznacza siedem wyjazdów do różnych europejskich zakątków. Żadna nie pokona takiego dystansu, jak Real Madryt.
Dziennikarz Asa wyliczył, że madrycką drużynę czeka 19 304 kilometrów, pokonanych samolotem do Belgradu, Moskwy, Krasnodaru, Stambułu, Monachium, Tel Awiwu i Kowna. Najwięcej ze wszystkich. Podobny wynik uzyskało Maccabi, lecz z racji tego, że ich miasto leży poza kontynentem europejskim, taki kilometraż wydaje się być rzeczą zupełnie normalną.
Dla porównania, inne hiszpańskie kluby nie przekroczą nawet czternastu tysięcy – Unicaja ma zaplanowane 13 775, Baskonia 11 918, natomiast Barcelona „zaledwie” 10 152 kilometry. Najkrótsze podróże, poniżej dziesięciu tysięcy kilometrów, czekają Partizan, Armani, Olympiakos i Panathinaikos.
Tegoroczną nowością było odwiedzenie lotniska już w pierwszy dzień stycznia. Koszykarze spakowali walizki i wybrali się samolotem do Belgradu, gdzie pokonali miejscowy Partizan. Po krótkim odpoczynku w Madrycie, zespół wybierze się w kolejną podróż, do Saragossy.
Dziewiętnaście tysięcy kilometrów w powietrzu
Nadchodzące podróże madryckich koszykarzy
REKLAMA
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się