Nadchodzi druga część waszego podekscytowania...
Radością był pierwszy mecz u siebie. Z wynikiem, jaki osiągnęliśmy, kontynuujemy to. Zobaczymy czy wygramy na loterii, chociaż wiemy, że będzie bardzo ciężko. Real na swoim boisku to po prostu „bardzo” Real Madryt. Mają zawodników, którzy w każdej akcji mogą wygrać mecz. Cóż, jedziemy z zamysłem dobrej rywalizacji i pokazania takiego wizerunku, jak w pierwszym spotkaniu.
Jedziecie na Bernabéu tylko czerpać radość?
Ale w piłce czerpiesz radość z rywalizacji i ze zwycięstwa. Oglądanie stadionu i spacery to nie futbol, to inna sprawa. Znamy trudności i to, że przed sobą mamy najlepszą ekipę na świecie. Wiemy to doskonale. Jednak czerpanie radości to szeroki zwrot. Będziemy cieszyć się wizytą, a także dobrze wykonaną pracą.
Są jakieś szanse na awans?
Jeśli jesteś realistą, to jest niemożliwe. Rywalizujemy z drużyną, która w Lidze strzela 4-5 bramek, Osasunie dwie... Jednak zawsze jest ten gorszy dzień. Zobaczymy czy to będzie ten dzień, a nasz będzie bardzo dobry.
Co ze zdjęciami przed meczem? W ogóle?
Posłuchaj, to jest nieuniknione. Chłopcy też muszą się tym nacieszyć. Naszym finałem była wygrana z Laudio. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na Real i trzeba to dobrze przeżyć. O tym marzyliśmy, gdy zaczynaliśmy grać w tych rozgrywkach: pewnego dnia wybiec na Bernabéu. Jednak poza tym trzeba pokazać, że w Segundzie B też robi się dobre rzeczy. Nie mamy ich jakości czy budżetu, ale mamy radość dziecka, które czeka na świąteczne prezenty.
Co powie pan kibicom i ludziom, którzy będą z wami na Bernabéu?
To takie święto, jakiego chcemy. Ludzie oszaleli... Wszyscy żyjemy tą chwilą: drużyna, działacze, kibice, lokalna prasa... Ponad 2000 osób będzie cieszyć się tym spektaklem.
Aparicio: O tym marzyliśmy
Wywiad z trenerem Xátivy
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się