Trener dzisiejszego rywala Realu Madryt, Toni Aparicio, nie mierzy się z takimi problemami jak rozważania na temat wystawienia Isco czy Bale'a. Nie martwi go kontuzja Cristiano Ronaldo. Jego zawodnicy mają inne zmartwienia – jak wiązać koniec z końcem, by przetrwać do końca miesiąca czy rozważania na temat tego, czy nie potrzebują gry na naturalnej nawierzchni. Mimo wszystko Aparicio ma coś, co może stać się dwunastym zawodnikiem drużyny z Xàtivy. Jego zespół rozgrywa domowe mecze na sztucznej nawierzchni, jeszcze z 2005 roku.
Adaptacja do tego rodzaju murawy to jeden z najbardziej istotnych czynników w celu pokonania Realu Madryt. Ci, którzy nie grają na niej zbyt często, właściwie zawsze mogą odczuwać skutki biegania po takiej nawierzchni. Stadion La Murta przeszedł spory remont, specjalnie na mecz z Królewskimi. Liczbę miejsc powiększono niemal dwukrotnie – do sześciu tysięcy miejsc. Niektóre z nich wyglądają jak miejsca usytuowane wokół toru Formuły 1 w Walencji. Część z nich będzie praktycznie dotykać ławek rezerwowych. Miejscowi kibice szykują także imponująca oprawę meczu.
Kolejna zmiana na stadionie dotyczy oświetlenia. Wszystkie jupitery zostały wymienione na te z większą mocą. Gdyby stadion nie przeszedł tej części remontu, niemal niemożliwym byłoby przeprowadzenie transmisji w dobrej jakości. Wymiana oświetlenia była więc konieczna. Toni Aparicio nie ma wątpliwości: „Zmierzymy się z jedną z najlepszych drużyn na świecie, która będzie chciała pokazać swoją jakość, szybkość i umiejętności”. Na taki zespół zwykły stadion trzecioligowej ekipy był niewystarczający.
Dwunasty zawodnik Xàtivy
Sztuczna murawa sprzymierzeńcem gospodarzy
REKLAMA
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się