Menu
Mateo / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Turynie: Niedosyt wśród włoskich kibiców

Przebieg meczu z perspektywy trybun

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Kilka godzin przed meczem na ulicach Turynu można było zobaczyć sporo kibiców ubranych w szaliki, koszulki czy inne klubowe gadżety. Większy tłum zgromadził się oczywiście pod hotelem Golden Palace w oczekiwaniu na piłkarzy. Z centrum na stadion można bezpośrednio dojechać autobusem numer 72. O ile w zwykłych warunkach ten jeżdżący co 11 minut autobus sprawdza się znakomicie, o tyle przed meczem trudno było się w ogóle wepchnąć do środka. Tym, którym się nie udało, pozostawało czekanie na następny, który również szybko się zapełniał. Podróż na stadion trwa około 35 minut. Oczywiście, gdy już się dotarło na miejsce, można było kupić wszelkiego rodzaju klubowe gadżety na porozstawianych gęsto stoiskach.

Jednak nie mogłem się spokojnie napawać przedmeczową atmosferą. Dlaczego? Wszystko zaczęło się kilka godzin wcześniej. Kiedy poszedłem odebrać bilet do hotelu, w którym przebywała drużyna Realu Madryt, okazało się, że mojej wejściówki tam nie ma. Czas gonił, więc postanowiłem, że i tak pojadę pod stadion, żeby odkupić bilet od konika. W przeciwieństwie do Madrytu, tutaj nikt mnie nie zaczepiał co kilka metrów oferując wejściówkę. Nikt się nie afiszował ze sprzedażą. Dopiero 40 minut przed pierwszym gwizdkiem udało mi się znaleźć kogoś, kto chciał zarobić na bilecie. Po krótkich negocjacjach udało mi się odkupić bilet w takiej cenie, jaka widniała na nim (sprzedający, jako posiadacz karty kibica z pewnością dostał go taniej). Szybko ruszyłem do bramek, żeby wejść na trybunę. Jednak przy sprawdzaniu biletów musiałem pokazać dowód, a moje nazwisko różniło się od tego nadrukowanego na wejściówce. Już myślałem, że nieźle się dałem wrobić, ale sprawdzający bilet nie chciał robić problemów, machnął ręką i pozwolił mi przejść.



Przed wejściem na trybunę rozdawano ulotki zachęcające do wzięcia udziału w stworzeniu oprawy. Na każdym krzesełku czekał przygotowany kawałek folii. Trzeba przyznać, że hymn kibiców Juve robi wrażenie.


Włoscy fani, zgodnie z obietnicą, już od rozgrzewki wygwizdywali Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wzbudzał bardzo negatywne emocje, więc raz nawet stadion zaczął skandować: „Messi! Messi!”. Na szczęście CR7 uciszył trybuny w najlepszy możliwy sposób – strzelił gola.

Aktywny był również sektor kibiców Królewskich. Poza wspieraniem swoich piłkarzy, zajmowali się także prowokowaniem fanów gospodarzy. Zresztą z wzajemnością. Wiele razy można było usłyszeć: „Juve, Juve, vaffanculo!”, a gdy Real Madryt prowadził także: „Juve, fuera del Europa!” w nawiązaniu do słabej sytuacji Włochów w grupie Ligi Mistrzów i możliwości odpadnięcia. Nie było sektorów buforowych, więc między fanami trwała ciągła „wojna” na plastikowe butelki czy kubki wypełnione napojami. Grupa Ultras Sur odpaliła nawet kilka rac, gdy do siatki trafiali Ronaldo, a później Bale.

W przerwie meczu na telebimach puszczano skróty pozostałych meczów Ligi Mistrzów. Kibiców Juve najbardziej interesował pojedynek Kopenhagi z Galatasarayem, dlatego cieszyli się, że Duńczycy zdobyli bramkę. Z perspektywy trybun interwencje Casillasa wyglądały naprawdę spektakularnie, chociaż z drugiej strony wyjścia do piąstkowania przyprawiały o gęsią skórkę. Remis nie zadowalał kibiców, którzy byli w końcówce wściekli na swoich zawodników za to, że nie atakowali szaleńczo Królewskich, tylko czekali na końcowy gwizdek.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!