Menu
/ RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Kibice na derbach

Ultras Sur aktywni na Bernabéu

Zgodnie z obietnicą dziś napiszemy nieco więcej o tym, jak zachowywali się kibice w sobotni wieczór w okolicach i na Santiago Bernabéu.

Jeszcze przed meczem mimo fatalnej pogody i obfitych opadów deszczu najbardziej zagorzali kibice odpalili race świetlne i dźwiękowe pod stadionem. Trzeba przyznać, że wyglądało to imponująco.

Jako pierwszy na murawę wybiegł Diego López i rezerwowi bramkarze, wspierani przez Villiama Vecchiego. Cały czwórka została przywitana oczywiście wielkimi brawami, w przeciwieństwie do Thibaut Courtois. Golkipera gości przywitały głośne gwizdy. Kilkanaście minut później pojawili się pozostali zawodnicy. Wejście piłkarzy Atleti przeszło właściwie niezauważone, w tym samym czasie bowiem na boisku zameldowali się Blancos. Wtedy na trybunach znajdowało się co najwyżej 50% kibiców, którzy tuż przed meczem bardzo szybko wypełnili stadion.


Ceny biletów u koników były relatywnie niskie (już od 50 euro, około 70 na trzeci amfiteatr za bramką i około 120 na trybunę wzdłuż boiska), dlatego na meczu był niemal komplet widzów i wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego wszyscy zameldowali się na swoich miejscach. Już wcześniej można było dostrzec, że kibice na południowej trybunie szykują efektowną oprawę spotkania.


Od samego początku meczu grupa Ultras Sur prowadziła doping, ale reszta stadionu właściwie milczała. Dopiero w siódmej minucie podczas „Illa, Illa, Illa, Juanito Maravilla” trybuny odżyły, ale po kilku sekundach znów jedynymi aktywnie wspierającymi drużynę była grupa z południowej trybuny. Repertuar taki jak zwykle, chociaż trzeba przyznać, że na stadionie było dość głośno, mimo że nikt poza Ultras Sur właściwie się nie podłączał do przyśpiewek.


Jeśli chodzi o wsparcie dla piłkarzy, tak jak pisaliśmy w jednej z poprzednich relacji, Ikera Casillasa przywitały nie tylko oklaski. Część stadionu wygwizdała kapitana, ale mimo wszystko to była dość nieznaczny odsetek kibiców. Bardzo dobrze natomiast w przerwie przywitano rozgrzewających się Garetha Bale'a i Lukę Modricia. W drugiej połowie z kolei wyrażono wielką dezaprobatę przy okazji zmiany Isco, jednak adresatem gwizdów był nie hiszpański pomocnik, ale Carlo Ancelotti. Moratę tradycyjnie powitano jednak wielkimi brawami, a po kilku akcjach wychowanka Ultrasi skandowali jego nazwisko i przez chwilę część stadionu chętnie się podłączyła. W końcówce meczu, ba, już w okolicach 80. minuty niektórzy kibice zaczęli opuszczać stadion. Grupa Ultras Sur nie przejmowała się jednak wynikiem i do ostatniego gwizdka sędziego wspierali drużynę.

Tuż po meczu pod stadionem parę osób skandowało „José Mourinho, José Mourinho”, ale trwało to dosłownie kilka sekund. Kilkanaście minut później pod stadionem nie było już prawie żadnych kibiców i wszyscy ze smutkiem na twarzach rozeszli się do domów.

Za udostępnienie niektórych wyżej zamieszczonych zdjęć dziękujemy Bartoszowi Radeckiemu, wiceprezesowi Stowarzyszenia Águila Blanca.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!