Faworytem derby Madrytu pomiędzy Atletico B i Realem B byli podopieczni Jose Murcii. Jednak można było mieć nadzieję, iż zawodnicy Lopeza Caro uporają się z liderem grupy II Segunda Division B, bowiem Atletico miało obniżkę formy, a do składu minigalacticos wrócili Riki i Soldado.
Atletico Madryt rozpoczęło spotkanie z dużo większym animuszem mecze z Toledo i Alcorcon i bramkarz Realu – Sebas miał mnóstwo roboty, broniąc swoją drużynę od straty gola po akcjach Toche i Carlosa.
W 30. minucie arbiter – Ceballos Silva nie podyktował ewidentnego – jeśli wierzyć relacji z oficjalnej strony Atletico – karnego dla gospodarzy. Trudno jednak sędziego posądzać o sprzyjanie gościom, bowiem usunął on z boiska jednego z pavones, Ollalę, za dwa faule na Mane; była to 40. minuta meczu.
Lopez Caro próbował polepszyć grę Realu wprowadzając na boisko Jothę i Corralesa, jednak w końcu grające w przewadze Atletico zdobyło bramkę – po pięknej akcji Arizmendiego i Gabiego ten drugi pokonał Sebasa.
Blancos próbowali doprowadzić do remisu, ale ani Trashorrasowi, ani Soldado nie udało się pokonać Lledo.
Ostatecznie więc wygrało Atletico Madryt, umacniając się na pozycji lidera, a Real jest wciąż piąty ze stratą trzech punktów do czwartego Burgos. Niedzielna porażka martwi, lecz ciągle są nadzieje na awans do pierwszej czwórki.
28.03.2004, 31. kolejka Segunda Division (grupa II): Atletico Madryt B – Real Madryt B 1:0. Bramka: Gabi (’67).
Atletico: Lledo; Molinero, Fabios, Rodolfo (90. Sergio Molina), Domingo (81. Povedano); Carlos, Raul Medina (90. Sergio Torres), Gabi, Mane; Arizmendi, Toche.
Real: Sebas; Olalla, Alvaro, Dani (70. Trashorras), Paredes; Juanfran, Jordi, Jurado (56. Jotha), Alex Perez (50. Corrales); Riki, Soldado.
Grający w grupie VII Tercera Division Real Madryt C, zremisował u siebie 1:1 z Santa Ana.
Atletico Madryt B – Real Madryt B 1:0
Minigalacticos nie dali rady rojiblancos w derby Madrytu, ale wciąż mają szansę na grę w barażach...
REKLAMA
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się