W ostatnich tygodniach Vicente Del Bosque musiał zmierzyć się z jednym z najtrudniejszych wyzwań w jego dotychczasowej karierze: przywrócić morale przygnębionego Casillasa.
Czy często rozmawiał pan z Casillasem?
Rozwiązaliśmy ten problem w jak najbardziej normalny sposób. Raczej przez czyny niż słowa.
Czy zauważył pan w nim coś niepokojącego na na płaszczyźnie emocjonalnej?
Nie jest łatwo przezwyciężyć bardzo trudną sytuację. Wiele razy wyobrażałem go sobie wstającego rano i mówiącego do siebie: „Jestem w Realu Madryt od dziecka i nie mogę być porównywany z żadnym innym piłkarzem, gdy chodzi o opłacalność, wydajność, więc dlaczego jest tylu ludzi spędzających całe dnie na poniewieraniu i obrażaniu mnie?”.
Denerwowało pana przyglądanie się temu wszystkiemu?
Postawiłem się na jego miejscu. Ludzie wiedzą, że nie wtrącam się w sprawy czysto sportowe. Nigdy nie powinienem tego robić. Lecz zaniepokoiła mnie niesprawiedliwość wobec chłopaka, który jest synem Realu Madryt. Jego zachowanie było bez zarzutu, zarówno na boisku, jak i poza nim. Powiedziano na jego temat straszne rzeczy. Atakować Ikera to atakować wszystko, czym odznacza się Real Madryt. Są ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, ile znaczy dla Realu Madryt, lecz jest wielu, wielu więcej, którzy wiedzą.
Del Bosque: Atak na Casillasa to atak na Real Madryt
Trener reprezentacji o problemach jej kapitana
REKLAMA
Komentarze (257)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się