Menu
Rafael / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Dortmundzie: Mecz z innego punktu widzenia

Przeżyjmy to jeszcze raz...

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Gorąca atmosfera meczu Borussii Dortmund z Realem Madryt powoli stygnie. Pozwólcie jednak, że na moment wrócimy do środowego wieczoru na Signal Iduna Park.

Tak jak was informowałem, na mieście panowała przyjazna atmosfera. Kibice obydwu zespołów wspólnie cieszyli się tym piłkarskim świętem, które w środę miało miejsce w Dortmundzie.



Humory dopisywały. W metrze spotkałem grupę socios, którzy przyjechali specjalnie na mecz. Wzięli wolne w pracy i udali się na wycieczkę do Dortmundu. Co ciekawe, kibice Królewskich ostro narzekali na sposób dopingowania widzów na Santiago Bernabéu.

– Wszyscy siedzą i dłubią słonecznik. Nuda, nuda, nuda! Czuję się jak w teatrze… I z tego względu uwielbiam wyjazdy! Wtedy krzyczymy, śpiewamy, dopingujemy. Jest wspaniale. Szykujemy już urlopy na 25 maja. Nie zabraknie nas na Wembley! – przekonywał Miguel.



Na stadionie słychać były śpiewy Madridistas, ale jednak nie robiło to najmniejszego wrażenia wobec dopingu kilkudziesięciu tysięcy sympatyków BVB.



Strona niemiecka nie przygotowała jakiejś spektakularnej oprawy, jak miało to miejsce w starciu z Malagą. Ot zwykłe konfetti i standardowe flagowisko na trybunie najzagorzalszych fanów.



O meczu nic więcej chyba nie można napisać. Chyba każdy widział już bramki Roberta Lewandowskiego z każdego możliwego ujęcia. Polskie media oszalały po tym wydarzeniu. Ale nic dziwnego, polski napastnik „załatwił” Real Madryt, wbijając Królewskich cztery gole. Nawet dzisiaj, wiele godzin po zakończeniu spotkania trudno w to uwierzyć.



Co tu dużo pisać, Lewandowski był bohaterem tego spotkania. Przyćmił największą gwiazdę Realu Madryt, Cristiano Ronaldo. Portugalczyk był przez większość spotkania bezradny. Co dobitnie pokazuje poniższy filmik z końcówki meczu.



Po ostatnim gwizdku arbitra na trybunach rozpoczęło się wielkie świętowanie, które trwało do późnych godzin nocnych, a może raczej późnego rana. Tymczasem w sektorze kibiców Realu Madryt panował smutek. Królewscy zostali bowiem upokorzeni przez Borussię. Piłkarze BVB przez wiele minut dziękowali swoim fanów za wsparcie. Co z kolei zrobili zawodnicy Los Blancos? Tuż po gwizdku zbiegli do szatni. Tylko czterech graczy zatrzymało się, aby podziękować fanom, którzy przelecieli pół Europy, aby wesprzeć swoich idoli. Smutne.



Nic dziwnego, że po meczu kibice czekali na piłkarzy na lotnisku. Żegnali ich słowami: „Mniej milionów, więcej jaj!” Trzeba przyznać, że na Signal Iduna Park zabrakło Królewskim charakteru. Po czterech nokdaunach trudno będzie im się podnieść przed rewanżem w Madrycie. Choć nadzieja będzie się tliła do samego końca.



To tyle z Dortmundu. Do usłyszenia!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!