Po meczu ligowym z Levante wraca rywalizacja o Ligę Mistrzów. Już w starciu z zespołem z Walencji Królewscy udowodnili, że o lekceważeniu rywala nie może być mowy. 3:0 w pierwszym spotkaniu w Madrycie niejako ustawiło losy dwumeczu. Ale dopóki piłka w grze… Galatasaray raczej musi wierzyć w cuda, aby ugrać cokolwiek z Realem Madryt. Jedna bramka dla Los Blancos pozbawi turecki zespół jakichkolwiek złudzeń…
Najlepszym zapewnieniem odpowiedniego przygotowania Realu Madryt mogą być słowa José Mourinho na przedmeczowej konferencji prasowej:
– Przykładem jest mecz z Levante, mecz ligowy, który trzeba było wygrać, jeśli chcemy zająć drugie miejsce w lidze, a zostawiliśmy na ławce siedmiu graczy, którzy jutro zagrają w pierwszym składzie i to właśnie była pierwsza wiadomość, że ten wtorkowy mecz jest kluczowy. Drugim przesłaniem było spotkanie dzisiaj rano, podczas którego obejrzeliśmy fragmenty dwumeczu, gdzie drużyna wygrała u siebie pierwszy mecz 3:0 i przegrała rewanż 0:3 – tłumaczył The Special One.
Przesłanie jest klarowne – nie ma mowy o lekceważeniu Galatasarayu. Real Madryt zamierza zagrać tak, jakby w pierwszy meczu było 0:0. Z drugiej strony trudno powstrzymać się od myśli, że jedna bramka dzieli zespół od półfinału. Przecież absolutnym cudem byłoby, gdyby wówczas drużyna ze Stambułu strzeliła pięć bramek.
50 tysięcy ludzi – tylu fanów mistrza Turcji przybędzie na Türk Telekom Arenę, aby dopingować swój zespół. Turcy to jedni z największych fanatyków na świecie. Zresztą żadne słowa nie oddadzą tego, co dzieje się na meczu Galatasarayu. Zobaczcie tylko poniższy filmik, niech to będzie wizytówka kibiców zespołu Cimbom.
Turcy przypominają o spotkaniu z sezonu 1988/89, kiedy to w rozgrywkach o Puchar Europy Mistrzów Krajowych Galatasaray przegrał w pierwszym meczu 0:3 z Neuchatel Xamax, aby w rewanżu ograć Szwajcarów 5:0.
Ale umówmy się – jednak Real Madryt to nie Neuchatel.
Na dwanaście spotkań w Stambule z drużynami z Hiszpanii, G.Saray wygrał pięć razy. Jednakże od dwunastu lat, kiedy to 3 kwietnia 2001 roku Turcy wygrali z Realem Madryt 3:2, nie poczuli smaku zwycięstwa, mimo pięciu potyczek z zespołami z La Liga.
W spotkaniu nie zagrają na pewno zawieszeni za kartki Dany Nounkeu i Burak Yılmaz. Natomiast w Realu Madryt zabraknie Sergio Ramosa i Xabiego Alonso. W tym momencie kartonik od pauzy w kolejnym meczu są Albert Riera, Selçuk İnan, Felipe Melo, Nordin Amrabat i Didier Drogba. Z kolei w zespole Mourinho niepewny występu w półfinale może być Michael Essien.
Cud. To słowo klucz w dzisiejszym meczu. Musiałoby nastąpić prawdziwe piłkarskie trzęsienie ziemi, a wszystko wywrócić się do góry nogami. Wiele w futbolu takich sytuacji się zdarzyło, ale czy Real Madryt jest w stanie przegrać ten dwumecz? Wydaje się absurdalne.
Początek spotkania o godzinie 20:45 w Stambule. 90 minut dzieli podopiecznych Mourinho od półfinału. A losowanie kolejnego rywala już w piątek w Nyonie. Ale z tym poczekajmy do ostatniego gwizdku sędziego. A mecz poprowadzi Stéphane Lannoy z Francji.
Droga do Wembley nabiera szybkości.
Cel - dobić rywala...
Przed meczem z Galatsarayem
REKLAMA
Komentarze (167)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się