Pasji, z jaką przeżywa się futbol w Turcji, nie można porównać do sytuacji w praktycznie żadnym innym kraju. Galatasaray ma w Stambule dwóch wielki wrogów: Fenerbahçe i Beşiktaş. W tym drugim klubie grał Guti i chociaż to tylko trzecia organizacja w hierarchii miasta, to jego kibice nie czują się od nikogo gorsi. Ten stan ducha było widać w sobotę na stadionie BJK İnönü Stadı, gdzie gospodarze przegrali 1:3. Jednak kibice bardziej niż meczem zajmowali się wspieraniem Realu przez różne flagi i śpiewy. Celem było pokazanie, że hiszpańscy goście 9 kwietnia nie będą w Stambule sami.
Niektórzy z fanów Beşiktaşu myślą nawet nad powitaniem Królewskich na lotnisku, przede wszystkim, gdy po starciu w Madrycie dwumecz ciągle będzie nierozstrzygnięty. Najbardziej znana grupa kibiców tego klubu to „Çarsi”, co znaczy po turecku „centrum miasta”. Właśnie na bazarze w centrum Stambułu fani Beşiktaşu świętują i wspierają swoich ulubieńców. Najczęściej fanatycy spotykają się tam trzy godziny przed danym spotkaniem.
Kibice Beşiktaşu wspierają Real
Gorąca Turcja czeka na Królewskich
REKLAMA
Komentarze (26)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się