Menu
/ RealMadryt.pl

Dariusz Dudek dla RealMadryt.pl: Różnice tkwią w szczegółach

Trenerzy Piasta Gliwice byli na stażu w Realu Madryt

Proszę mi powiedzieć ile zajmie ta nasza rozmowa? Bo wie pan o tym wyjeździe to możemy rozmawiać godzinami – rozpoczyna Dariusz Dudek, asystent trenera Marcina Brosza w Piaście Gliwice, w wywiadzie dla RealMadrid.pl. Trenerzy Piasta wzięli udział w stażu w Realu Madryt. Zapytaliśmy brata Jerzego Dudka o pobyt w Madrycie i doświadczenia, wywiezione ze stolicy Hiszpanii.

Rafał Sahaj: Jak ogólne wrażenia po przebytym stażu w Madrycie?
Mieliśmy okazję być w chyba najlepszym klubie na świecie. Zostaliśmy naprawdę dobrze przyjęci i możemy podziękować wszystkim, którzy nami się opiekowali w Madrycie. Na pewno emocje, związane z wyjazdem będą jeszcze jakiś czas siedziały w głowach, ale przed nami praca i przygotowania do rundy wiosennej. Szkoda tylko, że tak krótko, że tylko tydzień.

W mediach podawano informację o dwutygodniowym stażu. Coś się zmieniło w trakcie pobytu?
Nie, po prostu podano błędną informację. Od samego początku przygotowywaliśmy tygodniowy pobyt. Dokładnie od piątku do piątku i w trakcie tego tygodnia nie mieliśmy nawet wolnej godziny dla siebie. Mieliśmy wypełniony czas i nie mogliśmy się nudzić. Zobaczyliśmy sześć meczów. Dwa razy Real Madryt (z Celtą i Saragossą – dop. red.), dwa razy Getafe (z Rayo i Atlético – red.), a także mecze Castilli i trzeciego zespołu Królewskich. Sporo tego było. Ponadto spotkaliśmy się z konsulem i panią ambasador Polski w Hiszpanii.

Byliśmy na treningu pierwszego zespołu, potem podpatrywaliśmy rezerwy. Zazwyczaj rano byliśmy na treningu, a wieczorem oglądaliśmy mecz. Ten czas był mocno wypełniony, ale przecież po to tam pojechaliśmy, żeby uczyć się od najlepszych.

Jakie przemyślenia po obejrzeniu tych spotkań?
Kiedy obserwuje się grę Hiszpanów, to przede wszystkim widać świetną organizację gry. Zawodnicy są niesamowicie wyszkoleni technicznie i pod tym względem mamy jeszcze w Polsce sporo do wykonania.

A co z treningami?
Wszyscy wiedzą dokładnie co, kto ma robić. Między każdymi ćwiczeniami są niewielkie przerwy odpoczynkowe. Każdy trening jest niesamowicie przemyślany i z góry zaplanowany.

W Polsce brakuje tego przygotowania? Czy chodzi wyłącznie o same umiejętności piłkarzy?
Na pewno jest duża różnica między Hiszpanią a Polską pod każdym względem, ale jeśli chodzi o sam trening, to widać przepaść, jeśli chodzi o wyszkolenie techniczne piłkarzy. Ale myślę, że dzięki właśnie takim stażom, trenerzy w Polsce coraz więcej wiedzą i mogą przenosić, to co podpatrzą, na polski grunt.

W Hiszpanii planuje się wszystko nie tygodniami, ale tam wprowadza się tak zwane mikrocykle i według tego ustala się ćwiczenia i obciążenia zawodnikom. Wszystko jest przemyślane i nie ma mowy o improwizacji.

Czyli w Polsce tego nie ma? Wszystko jest planowane z dnia na dzień, czy o co chodzi?
Nie, nie. Różnice tkwią w szczegółach. Nie chodziło mi o Ekstraklasę, a przede wszystkim o grupy młodzieżowe. Jeśli chodzi o najwyższy poziom ligowy, to w polskich klubach mamy pełen profesjonalizm, ale w grupach młodzieżowych wygląda to już dużo gorzej.

Jak narodził się pomysł wyjazdu do Madrytu?
Jurek był piłkarzem Realu Madryt, dlatego był w stanie pomóc załatwić taki wyjazd. Często rozmawiamy i któregoś razu po prostu narodził się taki pomysł, a później go zrealizowaliśmy.

Brat przekazywał jakieś uwagi przed wyjazdem? Chociażby o zachowanie w klubie, w Valdebebas?
Tak, tak. Cały czas praktycznie jesteśmy na telefonie, mamy stały kontakt. Jeśli chodzi o Valdebebas, to tam również widać niesamowitą organizację pracy. Tam każdy, od pani sprzątającej, po ochronę i ludzi, pracujących w biurach do pierwszego trenera wie jak ma pracować i jakie są jego obowiązki. Jurek na pewno dał kilka wskazówek, chociażby takie, aby nie rozpowszechniać zdjęć, które gdzieś tam zrobimy w ośrodku, bez zgody klubu.

Kiedy Jerzy Dudek był jeszcze zawodowym piłkarzem, często pytał pan o metody szkoleniowe trenerów w Realu?
Oczywiście, jeśli chodzi o szkolenie, to Jurek jest na bieżąco ze wszystkimi nowinkami, dlatego często pytałem o różne sprawy. Nie ma co ukrywać. Dlaczego miałbym nie skorzystać z tak przydatnych uwag?

Myśli pan, że Jerzy mógłby jeszcze wrócić do zawodowej piłki? Ostatnio pojawiły się spekulacje na temat powrotu do grania. Wymienia się Wisłę Kraków, Podbeskidzie Bielsko-Biała.
Wszystko jest możliwe. Jurek jest w dobrej dyspozycji. Ostatnio mieliśmy okazję wspólnie świętować Nowy Rok. Trochę potańczył i widać było, że jest w formie.

Dudek Dance?
(śmiech) Jest w wysokiej formie, więc jeśli tylko by chciał, to spokojnie w polskiej lidze by sobie poradził. Ale z tego co mi wiadomo, to w najbliższym czasie nie zagra w żadnym zespole.

Miał pan okazję rozmawiać z José Mourinho. O czym rozmawialiście?
Po treningu w Valdebebas Mourinho podszedł do mnie i zapytał mnie: Dudek? Kompletnie mnie zaskoczył. Szczerze mówiąc, chciałem z nim tylko zrobić zdjęcie, a tu podszedł do mnie i zaczął wypytywać o Jurka. Co u niego, czy gra jeszcze w piłkę?… Byłem w niezłym szoku!

Uważam, że jest to fantastyczny trener. Wspaniały, dlatego sama rozmowa z nim, choć może nie za długa jest powodem do dumy. Jest geniuszem piłkarskim. I muszę przyznać, że to zupełnie dwie osoby – Mourinho na ławce trenerskiej czy w sali konferencyjnej, a Mourinho poza boiskiem, w prywatnym życiu, co potwierdza także Jerzy.

Chciałby pan być takim trenerem jak Mourinho?
O Portugalczyku można mówić jedynie w samych superlatywach. Chciałbym być takim trenerem i dla mnie to niedościgniony wzór.

Poza anegdotą z Pepe, który krzyczał do Cristiano Ronaldo: Patrz, Dudek! Coś jeszcze ciekawego się działo?
Nie, ale trzeba przyznać, że było to również zaskakujące doświadczenie.

Piast Gliwice zyska przed rundą wiosenną dzięki wyjeździe panów do Madrytu?
Na pewno, przecież po to tam pojechaliśmy. Rozmawialiśmy z kilkoma trenerami, zdobyliśmy doświadczenie i będziemy chcieli pewne spostrzeżenia wykorzystać. Nie ma co porównywać Realu Madryt do Piasta, bo przepaść jest ogromna, ale na pewno znajdą się pewne kwestie, które będzie można wykorzystać na polskim podwórku.

Portal Weszło! niezbyt przychylnie odniósł się do pańskiego stażu w Realu Madryt. Pozwolę sobie zacytować fragment: „Tak właśnie wygląda większość tych sławetnych staży. Nie wszystkie, ale większość. Stanie chłop za ogrodzeniem, gdzie – za przeproszeniem – ch**a widać, zamieni DOSŁOWNIE dwa zdania z trenerem, a potem wraca jeden i z drugim i opowiada o przenoszeniu standardów. Śmiech na Sali”. Jakby pan się odniósł do tego?
Nie mam z tym najmniejszego problemu. Po pierwsze, nie oglądałem Realu Madryt zza płotu, bo byliśmy bezpośrednio w Valdebebas i mieliśmy okazję być w miejscach, gdzie chyba jedynym Polakiem był tam jak na razie Jerzy Dudek. Po drugie, mieliśmy okazję rozmawiać z trenerem rezerw (Alberto Torilem – dop.red.), który chyba nie jest tam anonimową osobą, prawda? Rozmawialiśmy z trzy, cztery godziny, analizowaliśmy wspólnie nasz mikrocykl, który wdrażamy w Piaście. Zdobyliśmy spore doświadczenie i nie ma co komentować czyjejś opinii. Mógłbym zapytać, co to za portal w ogóle? Często takie opinie podejmują mali ludzie, którzy nie do końca znają realia.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!