Z anioła stróża do upadłego – taką drogą podąża Ángel Di María w Realu Madryt. Skrzydłowy z Rosario nie jest już w Madrycie niezastąpiony, obecnie ledwo utrzymuje miejsce w wyjściowym składzie.
W meczu z Realem Sociedad znalazł się na ławce rezerwowych, zamiast niego na boisko wybiegł Callejón, i nie zdarzyło się to po raz pierwszy. Ostatecznie El Fideo w ogóle nie „powąchał” boiska. Tej goryczy doznał już trzykrotnie w tym sezonie, wcześniej w meczach z Alcoyano i Ajaksem Amsterdam. Jeśli mówimy o wchodzeniu na boisko z ławki rezerwowych, to Ángel dostąpił tego „zaszczytu” już osiem razy w tym sezonie. Podsumowując, w dwudziestu dziewięciu spotkaniach rozegranych jak dotąd przez Real Di María jedenastokrotnie znalazł się poza wyjściową jedenastką, to jest w ponad jednej trzeciej z nich. Co więcej, tylko pięć razy rozegrał cały mecz. Tak jest – zmieniano go trzynastokrotnie. Tendencja spadkowa zdaje się utrzymywać. Trzeba jednak pamiętać, że kiedy opuszczał boisko, zazwyczaj towarzyszyły mu oklaski.
„22” nie jest tym samym graczem, co w swoim pierwszym sezonie w Madrycie. Wówczas zagrał w trzydziestu pięciu ligowych spotkaniach i nawet, gdy rozpoczynał na ławce rezerwowych, zawsze prędzej czy później ją opuszczał.
Powrót do jedenastki
Mourinho chce przywrócić go do składu poczynając od meczu z Celtą. Chociaż Di María w tym sezonie traci swoje znaczenie w drużynie, to we wszystkie ważne wieczory wybiegał w podstawowej jedenastce - wyjątkiem jest tutaj pierwszy mecz w Superpucharze z Barceloną, kiedy ustalił wynik na 3:2. Mimo to Argentyńczyk będzie się starał odbudować zaufanie trenera, w końcu nie na darmo przedłużył kontrakt do 2018 roku.
Upadły Ángel
O kryzysie argentyńskiego cracka
REKLAMA
Komentarze (45)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się