Jest awans. Po remisie 1:1 z City Real zapewnił sobie udział w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Królewskim pomogło również zwycięstwo Borussii nad Ajaksem (4:1). Mimo że kibiców na pewno cieszyło szybkie trafienie Benzemy, wraz z upływem minut można było czuć niedosyt. Zarówno Cristiano, jak i Khedira mogli bowiem zabić mecz już przed 30. minutą, ale to, co charakteryzowało Real w poprzednim sezonie, czyli skuteczność, dziś zdecydowanie nie funkcjonowało. Tak naprawdę po pierwszej połowie można było odnieść wrażenie, że City na mecz po prostu nie dojechało.
Trochę lepiej wyglądało to w drugiej odsłonie, gdzie mistrzowie Anglii mieli już kilka okazji. A właśnie, sędzia Rocchi, którego nazwisko wrzuciłem po meczu na pierwsze miejsce osobistej klasyfikacji nieudaczników, starał się, podobnie jak w pierwszych czterdziestu pięciu minutach, o czym nie wspomniałem, skutecznie przeszkadzać piłkarzom w spektaklu, ale na szczęście ci robili, co do nich należy. Przed 80. minutą City dostało jeszcze karnego, którego oczywiście być nie powinno, a Arbeloa po superbrutalnym wejściu w Kuna musiał opuścić boisko. Jedenastkę pewnie wykorzystał sam Argentyńczyk, a gospodarze poczuli krew. Od tego momentu Mourinho grał na remis, szybko wpuszczając Varane'a, a w doliczonym czasie Albiola. Oburzenie Portugalczyka sięgnęło zenitu, gdy Rocchi, mimo że poza skurczem Kompany'ego nie było żadnych przerw, doliczył pięć minut. Na szczęście Real dotrwał i, chociaż z drugiej pozycji, ma już pewne miejsce w następnej fazie.
Real mógł się dziś podobać, a gdyby zawodnicy wykorzystali swoje szanse, po CIty nie byłoby co zbierać. Kun ponownie nie wygrał z Realem i nie wygra jeszcze przynajmniej przez rok. Póki co w 1/8 finału pachnie pierwszym hitem.
Dobry Real, dobry wynik, beznadziejny Rocchi
1:1 w Anglii
REKLAMA
Komentarze (257)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się