Menu
dziobo / RealMadryt.pl

Rudzki dla RealMadryt.pl: Mourinho stał się niestrawny

Komentator ligi angielskiej w Canal+ w rozmowie z naszym serwisem

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

- Mourinho to był dla mnie trener, który za czasów pracy w Chelsea żartował sobie z dziennikarzami, żył wtedy z nimi naprawdę dobrze. Pogrywał sobie z nimi, ale również je lubił. Dzisiaj jest jednak zatracony w tych konfliktach z dziennikarzami, co odbija się na drużynie – mówi w rozmowie z naszym serwisem Przemysław Rudzki, komentator ligi angielskiej w Canal+.

- Na początku wróćmy jeszcze do meczu Realu Madryt z Manchesterem City. W dniu meczu kierowca autokaru Królewskich dostał mandat za źle zaparkowany pojazd, tymczasem wydaje mi się, że to Roberto Mancini powinien zostać ukarany za zaparkowanie takiego autobusu na Estadio Santiago Bernabéu.
- Wydaje mi się, że ci, co oglądali tamto spotkanie, nie mogli być nim zawiedzeni. Natomiast tym, co zaprezentowało City – może z wyjątkiem końcówki – z pewnością można było być rozczarowanym. Inna sprawa, że wszystko mogło się potoczyć całkiem inaczej, gdyby tylko Yaya Tourne wykorzystał swoją sytuację – wtedy byłoby już po meczu. Jednak akurat Mourinho nie powinien się obrażać na taką taktykę, bo sam dobrze wie, co to znaczy parkowanie autobusu – krytykował je, stosował je, więc sam dobrze wie, czym to jest. Myślę, że mimo tego, że City jest mistrzem Anglii, to minie jeszcze kilka lat, zanim nabierze braku respektu dla rywali. Dzisiaj ten zespół tworzą ludzie, którzy zarabiają bardzo duże pieniądze, którzy mają świadomość swojej wartości piłkarskiej, ale myślę, że gdy wychodzą na taki mecz, jak na Santiago Bernabéu, to jednak mają gdzieś z tyłu głowy myśl, że nie są w tym towarzystwie kimś, kto jest w nim od 20 lat i kimś, kto czuje się tak dobrze, jak Real Madryt. Piłkarze City trochę wystraszyli się Realu, bo wiedzieli, że nie przyjechali do Madrytu, jak po swoje. O ile sukces w lidze angielskiej odnieśli dużo szybciej niż się spodziewaliśmy, to w Europie będą musieli jeszcze na nie poczekać.

- Znasz dobrze José Mourinho z rozgrywek Premier League. Powiedz, jak odebrałeś eksplozję jego radości po golu Crisitano Ronaldo na 3:2 w tamtym spotkaniu?
- Pewnie nie będzie to specjalnie odkrywcze, jeśli powiem, że on jest aktorem i cały czas gra jakąś pozę. Mourinho na pewno cieszy się z każdego gola strzelonego przez Real, ale bardziej gdzieś tam w środku. To był taki mecz, w którym mógł się zatracić nie tylko kibic, ale także i sam Mourinho. Dlatego myślę, że to była naturalna, spontaniczna reakcja, nawet nie z tego powodu, że to był Manchester City, tylko że ładunek tych złych emocji, które spadły na niego w ostatnich tygodniach był tak gigantyczny, że nawet człowiek, który jest bardzo mocny psychicznie i jest w stanie udźwignąć bardzo dużo, w końcu eksploduje i daje upust swoich emocji. Ten mecz miał dla niego kolosalne znaczenie, bo wcześniej Realowi nie wiodło się zbyt dobrze. A że to było spotkanie z mistrzem Anglii, miało to dla niego podwójny smak.

- W meczu z City Mourinho posadził na ławce Sergio Ramosa. Myślisz, że naprawdę jest między nimi jakiś konflikt, a Mourinho tym ruchem chciał pokazać, kto tak naprawdę rządzi w tej drużynie?
- Każdy dobry trener powinien być jednak na szczycie hierarchii, i to bez względu na to, jakimi piłkarzami rządzi na co dzień. Mourinho nigdy nie ukrywał, że jest takim frontmanem, że bierze na siebie odpowiedzialność w momentach, które są bardzo trudne dla zespołu. Jednak ostatnio stwierdził, że zespół dostatecznie go nie broni, więc musi bronić się sam. Mourinho idzie niestety na kilka wojen jednocześnie i jest w stanie permanentnego konfliktu z mediami. Myślę, że dziennikarze też powinni uważać na swój język, ale z drugiej strony Mourinho kilka lat temu czymś takim by się nie zajmował.

- Racja, w Chelsea mimo wszystko zachowywał się inaczej.
- Mourinho to był dla mnie trener, który za czasów pracy w Chelsea żartował sobie z dziennikarzami, żył wtedy z nimi naprawdę dobrze. Pogrywał sobie z nimi, ale również je lubił. Dzisiaj jest jednak zatracony w tych konfliktach z dziennikarzami, a że to jest system naczyń połączonych i drużyna nie może być od tego wszystkiego całkowicie odcięta, to próbuje różnymi decyzjami personalnymi pokazać, kto tak naprawdę jest najważniejszy. Oczywiście w Polsce piłkarze przegraliby mu pięć meczów z rzędu i Mourinho by się spakował, ale mówimy o Hiszpanii.

- Jednak Real ma już osiem punktów straty do Barcelony w Primera División. Czy zatem podopieczni Mourinho – parafrazując polskich piłkarzy – będą mogli skupić się na Lidze Mistrzów?
- Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić, że mistrzostwo Hiszpanii jest już rozstrzygnięte. Sezon jest długi, zawsze jest wiele wzlotów i upadków, każdy ma jakieś dołki, natomiast prawda jest taka, że Barcelona wygląda lepiej, bo gra cały czas swoją piłkę, ale mam wrażenie, ze gra w sposób chyba jeszcze bardziej wyrachowany niż grała pod wodzą Guardioli. Barcelona zaczyna się robić tworem kompletnym. Oczywiście, może to jest tylko złudzenie, może tak mi się tylko wydaje po tych pierwszych meczach, aczkolwiek ta demonstracja siły na początku sezonu jest wymowna. Mistrzostwo nie jest „pozamiatane”, ale Barcelona jest uprzywilejowana, jeśli chodzi o psychikę. Starcia w tych najsilniejszych ligach rozstrzygają się w niuansach, to wszystko rozgrywa się o milimetry, więc ten aspekt psychologiczny jest bardzo ważny.

- Wracając jeszcze do samego Mourinho: skąd właściwie bierze się ta jego obecna postawa? Z olbrzymiej presji, która w Realu jest mimo wszystko większa niż w Chelsea, czy też może z tego, że po prostu się starzeje, staje się coraz bardziej stetryczały i sfrustrowany?
- Myślę, że ten Mourinho, którzy przychodził do Anglii i ten obecny, to mimo wszystko dwie różne osoby. Do Chelsea przychodził po to, żeby tak naprawdę zaczynać wygrywać trofea w poważnej piłce, a do Realu trafił już po licznych sukcesach w Anglii i we Włoszech. Nie wierzę, że człowiek o tak rozrośniętym ego – nawet jeśli to jest po części gra i zakładanie maski – nie fruwa gdzieś w przestworzach. Myślę, że on jest po prostu zblazowany i ta piłka nie cieszy go już w takim stopniu, jak to było w Porto czy Chelsea. Teraz w tym wszystkim jest więcej batalii, psychologii niż samej piłki. Oczywiście to nadal jest perfekcjonista i gdyby zapytać z osobna każdego z piłkarzy Realu, czy utrzymuje swój profesjonalizm na tym poziomie, do którego ich przyzwyczaił, to pewnie odpowiedzieliby, że tak już jest. Wydaje mi się, że zrobił się jednak trochę zgorzkniały i chce wojować z cały światem. Za czasów Chelsea bardzo lubiłem słuchać tych wszystkich jego prowokacji, kupowałem to, a teraz po prostu przestałem to lubić, przestało mnie to bawić. Być może wynika to z tego, że wszystko po jakimś czasie nam się przejada, więc i Mourinho stał się niestrawny, jak przeterminowany pokarm. Pamiętajmy też o tym, że dzisiaj żyjemy w takim świecie, gdzie wszystko zmienia się z dnia na dzień i wszystko jest tak szybkie i wtłaczające się nam do głowy, że może potrzebujemy już innych postaci w tym całym zgiełku.

- W Chelsea Mourinho pracował przez ponad trzy sezony, a jak widzisz jego przyszłość w Realu?
- W Anglii też tak było, że te wielkie gwiazdy w pewnym momencie miały dość. Wielcy piłkarze mają to do siebie, że nie lubią, gdy trener jest większy od nich, przynajmniej nie na dłuższą metę. Na początku jest im to może nawet na rękę, myślą sobie: „OK, ten trener weźmie wszystko na klatę, a my w cieniu będziemy robić swoje”. Ale gdy ten trener bierze wszystko na klatę sto razy, a oni nadal są w cieniu, to zaczyna im to nie pasować. Wszystkie układy są fajne, ale do czasu. To jest tak wysysający energię zawód, zwłaszcza na takim poziomie rywalizacji, że ciężko jest dzisiaj być trenerem przez 10-15 lat w jednym klubie. Człowiek bardzo szybko się wypala, dlatego tak podziwiam Fergusona i jego mocodawcę, że tak długo trwają w tym układzie. Co do Mourinho, to miał być gwarantem sukcesu w Realu. Mistrzostwo już odzyskał, Ligi Mistrzów nie zdołał już wygrać, ale myślę, że odejdzie z Madrytu po tym sezonie. I to nawet jeśli nie sięgnie po to najważniejsze trofeum w europejski

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!