Prezes Atlético Madryt, Enrique Cerezo, wypowiedział się w dzisiejszym programie El Larguero na temat zamieszania, jakie wywołał ojciec Radamela Falcao, deklarując gotowość syna do gry dla Królewskich.
– Nie przywiązuję do tego żadnej wagi. Dopóki nie mówi tego główny zainteresowany, którym jest sam zawodnik, nic się nie dzieje. Ojciec może mówić o swoich dzieciach, co uważa za stosowne, ponieważ spędziły z nim dzieciństwo. Ale Falcao jasno dał do zrozumienia, że jest szczęśliwy i zadowolony w Atlético i zostanie tutaj na cztery lata – uciął temat Cerezo.
– Jesteśmy w fantastycznym momencie. Dysponujemy wyśmienitą drużyną i trenerem. Nie rozumiem zamieszania spowodowanego wypowiedziami ojca Falcao. Spokojnie, Falcao nigdzie nie odchodzi – zakończył.
Jakie może być największe marzenie kibica Realu Madryt związane z ukochanym klubem? Na takie pytanie chyba nie trzeba odpowiadać. Nam, uczestnikom wyjazdu do Madrytu ze stowarzyszenia Águila Blanca, udało się obejrzeć kapitalny mecz zakończony zwycięstwem i zdobyciem triumfu na Estadio Santiago Bernabéu, w miejscu wyjątkowym dla każdego madridisty.
Zanim jednak udaliśmy się do Świątyni, musieliśmy ruszyć samolotem z Poznania. Bez problemów w nocy z wtorku na środę wylądowaliśmy na ogromnym lotnisku Barajas, zakwaterowaliśmy się w hostelu i… nadszedł czas na zwiedzanie Madrytu! Na Bernabéu dość daleko, nasz pierwszy cel – Cibeles. Warto przypomnieć, że dostanie się tam legalnie w zwykły dzień jest niemożliwe . My nie damy rady? Tego dnia pod samym pomnikiem było znacznie spokojniej niż dwadzieścia cztery godziny później. Pierwsze zaskoczenie w stolicy Hiszpanii to stosunkowo niewielka liczba sklepów z napojami dla potrzebujących. Zresztą w nocy naprawdę ciężko o zakup piwa w inny sposób niż od zaprzyjaźnionych Hindusów z lodowatymi Mahou w plecakach. Cena wyjściowa to 1 euro, jednak nad ranem negocjacje stawały na kwocie 1,5 euro za dwie puszki.
W dzień meczu część obecnych członków peńi wybrała się pod stadion, gdzie nie udało im się jednak zjeść obiadu z Florentino Pérezem i Sandro Rosellem, zaś najpilniejsi redaktorzy po szybkim zakupie prasy rozpoczęli dbanie o dobro użytkowników RealMadrid.pl, częstując ich dojazdówką. Kilka godzin przed samym meczem, kiedy już wszyscy z Águili zameldowali się pod stadionem, przyszedł czas na przywitanie autokaru z piłkarzami na Concha Espina. Grupa Ultras Sur już wtedy była dość głośno, odpalono pierwsze tego dnia race i kilkukrotnie pozdrowiono rywali z Katalonii. Pierwsze wejście na Bernabéu – magia.
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że pierwszy rząd za bramką to nie jest najlepsze miejsce na stadionie, ale przekonaliśmy się na własnej skórze, że to właśnie w najniższych sektorach najbardziej „żyje się meczem”. Oczywiście niemożliwe było obejrzenie meczu z podobnym widokiem do kamery telewizyjnej, jednak na taki mecz z miejscówkami trafiliśmy wręcz perfekcyjnie. Szarże Cristiano lewym skrzydłem w pierwszej połowie, bramki Królewskich, zmarnowane sytuacje Pipity, reakcje i niekiedy burzliwe dialogi między Pepe a Casillasem przy własnej bramce w drugiej części. To wszystko widzieliśmy znakomicie. Kibice przyzwyczajeni do dopingu „po polsku” mogli czuć się zawiedzeni, jednak kilka razy 80 tysięcy gardeł dookoła potrafiło wesprzeć swoich ulubieńców (ewentualnie zniechęcić do gry przeciwników). Tuż po ostatnim gwizdku chyba każdy z nas uważał się za najszczęśliwszego człowieka na ziemi.
Cerezo: Falcao nie odchodzi
Sternik Atlético uspokaja kibiców
REKLAMA
Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania
Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.
- Aktualności+
- Bez reklam
- Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+
od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.