REKLAMA
REKLAMA

Galliani: Temat Kaki jest zamknięty

Milan rezygnuje z Brazylijczyka
REKLAMA
REKLAMA

Wiceprezes Milanu Adriano Galliani powiedział wczoraj dla klubowej telewizji, że jego klub wycofuje się z negocjacji w sprawie Kaki, a on sam nie poleci w środę do Madrytu. "Pojawiły się problemy podatkowe. Temat Kaki jest dla nas zamknięty. Mając na uwadze system fiskalny w Hiszpanii to dla nas za duże ryzyko", stwierdził działacz. Zamiast Brazylijczyka Włosi sprowadzili 17-letniego M'Baye Nianga.

W temacie "podatków" chodzi oczywiście o "Prawo Beckhama". W 2005 roku wprowadzano prawo, które pozwalało odprowadzać od najwyższych pensji zagranicznych pracowników jedynie 23%, a nie 45% podatek, który płacili normalnie Hiszpanie. W 2010 roku norma została jednak zniesiona i ustanowiono nowe prawo, według którego wszyscy zarabiający ponad 600 tysięcy euro rocznie zostali objęci 43% podatkiem. Oczywiście nowe prawo nie działa wstecz i stare umowy czy kontrakty ciągle objęte są prawem Beckhama.

Milan napotkał jednak dwa problemy. Pierwszy to podatki we Włoszech. Piłkarz przy wypożyczeniu nie straciłby pensji, ale we Włoszech jego zarobki zostałyby objęte tamtejszym 43% progiem. Klub Berlusconiego nie mógł sobie na to pozwolić. Drugą kwestią był kłopot, z którym Real zmierzyłby w 2013 roku po powrocie atakującego. Wtedy również umowa Kaki weszłaby automatycznie w hiszpański prób 43%, a obie strony straciłyby możliwość korzystania z "Prawa Beckhama". Real oczywiście nie miał zamiaru pokrywać tej różnicy, ale i Milan, i sam zawodnik też nie palili się do rozwiązania tej kwestii, w której w grę wchodziły już miliony euro.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (22)

REKLAMA