Ángel Di María jest dla Mourinho tak samo ważny jak Cristiano. Dlatego szkoleniowiec ma od początku tego sezonu obsesję na punkcie chronienia Fideo przed kontuzjami. Portugalczyk na pewno do dzisiaj pamięta, jak jego skrzydłowy doznał urazu tuż przed meczem z Barceloną w Pucharze Króla i niejako rozwalił mu ustawienie na to spotkanie. Mou niewątpliwie doskonale zachował także wspomnienie ze spotkania z Racingiem i moment, w którym goście przegrywali w Madrycie już 4:0, a jego gracz szaleńczo ratował futbolówkę przed wyjściem na aut. Okoliczności tego urazu zdziwiły wszystkich, a trener zanotował sobie na przyszłość jedną radę: "Trzeba go zatrzymać".
Sztab szkoleniowy nie ma jednak zamiaru zmieniać stylu gry skrzydłowego, a jedynie prosi go o mądrzejsze zarządzanie swoimi występami. Argentyńczyk dosłownie rozkochał w sobie Mourinho pracą i możliwościami złamania obrony rywala, ale trener był zmuszony wymusić na podopiecznym stopniowanie wysiłku w celu ochrony zdrowia i wykorzystania go na maksymalnym poziomie w najważniejszych meczach i chwilach sezonu.
Ostatni zły przykład takiego zarządzania Mourinho zobaczył w sparingu reprezentacji Niemiec i Argentyny. Gdy Albicelestes grali z przewagą jednego zawodnika i prowadzili 2:0, Di María wykonał dwa niepotrzebne długie sprinty - jeden za ostatecznie niecelnym podaniem Pipity, drugi w celu zatrzymania kontry rywali. Niewątpliwie ten wysiłek odbił się na ostatnim występie piłkarza z Valencią. Fideo szalał od pierwszego gwizdka, ale w 70. minucie mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Zawodnik poczuł lekki skurcz i Mourinho od razu go zmienił. Nie czekał. Ángel po ostatnich urazach ma obowiązek informowania lekarzy o nawet najmniejszym bólu na treningu czy w czasie meczu. Wszystko po to, żeby historia z urazami z zeszłego sezonu już się nie powtórzyła.
'Ángel, zatrzymaj się'
Mou chroni Argentyńczyka
REKLAMA
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się