Falstart. Real Madryt jedynie zremisował u siebie 1:1 z Valencią. Nietoperze, które strzeliły dziś na Bernabéu pierwszego gola od czterech lat, może nie dyktowały warunków gry, jak chciał tego trener Pellegrino, ale za postawę w obronie zasługują na pochwałę. Wynik meczu otworzył w 10. minucie Higuaín, a tuż przed przerwą trafienie dla gości zaliczył Jonas. W drugiej odsłonie goli już nie widzieliśmy, chociaż okazji, szczególnie pod bramką Diego Alvesa, było mnóstwo. Bramkarz urodzony w Rio de Janeiro otrzymałby ode mnie największą notę spośród wszystkich, którzy byli tego dnia na placu gry. Real wyglądał kiepsko, potrafił przyśpieszyć jedynie momentami, co dziś niestety nie wystarczało na dobrze zorganizowaną Valencię.
Widząc to wszystko Mourinho starał się wprowadzić trochę ożywienia, ale nawet wejścia Benzemy czy Callejóna nie rozruszały jego machiny. Goście poza okazją bramkową, którą na spółkę sprokurowali Iker i Pepe (ten drugi opuścił boisko w przerwie, ale raczej to nic poważnego), nie mieli więcej szans na gole. Chłopcy Pellegrino dwa razy dochodzili do sytuacji sam na sam, ale dwa razy arbiter liniowy podnosił chorągiewkę. Cóż, mistrz zaczął Ligę od falstartu, ale na rozpamiętywanie nie będzie czasu. Za rogiem mecz z Barceloną w Superpucharze i starcie na przedmieściach stolicy z Getafe, gdzie potknąć się już nie można.
Real Madryt - Valencia CF 1:1 (1:1)
Bramki:
1:0, Higuaín, min. 10.
1:1, Jonas, min. 42.
Zakrztuszenie mistrza
1:1 z Valencią
REKLAMA
Komentarze (566)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się