Jak informowaliśmy, Real Madryt jest już po ostatnim treningu w USA. Ostatnia sesja odbyła się na stadionie, na którym dojdzie do spotkania z Celtikiem. Murawa była już jednak przygotowana, a wymiary boiska dostosowane do meczu piłki nożnej po czwartkowym sparingu futbolu amerykańskiego między Philadelphią a Pittsburghem. Ale najważniejsze rzeczy działy się na uboczu. Mourinho zademonstrował dwie twarze: menadżera i trenera. Pierwszą pokazał na początku treningu, rozmawiając z Florentino Pérezem i José Ángelem Sánchezem. Drużyna jest już prawie gotowa i daje się to odczuć w ostatnich dniach. Trwa okres, w którym rola Mourinho jako menadżera ma większe znaczenie. Przedłużenie kontraktów Arbeloi, Albiola i Di Marii, sprawa odejścia Şahina i być może Kaki, a także transfer Modricia… Ani Florentino, ani Mourinho, ani José Ángel nie usiedli w USA nawet na moment. Po pół godzinie rozmowy Mourinho wszedł na murawę, aby prowadzić trening. Portugalczyk może liczyć na wszystkich w ostatnim sparingu presezonu. Pod okiem trenera piłkarze rozegrali minimecz, a cała sesja przebiegła w świetnej atmosferze. Mourinho był jednym z najcieplej przyjętych osób przez kibiców. Ponownie można było zobaczyć transparent z napisem: „Mourinho na prezydenta USA”. Portugalczyk dostrzegł poświęcenie fana i podpisał transparent. Działał jednak szybko i dyskretnie, aby kamery nie zdołały go uchwycić nawet na moment. „To przyjaciel, który chciał mnie zareklamować”, mówił szkoleniowiec dla oficjalnej strony klubu.
Trener, menadżer? Tak. Prezydent? Nie, na razie dziękuje.
Mourinho: trener, menadżer i… prezydent?
Zabawna anegdota z USA
REKLAMA
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się