Przygotowujący się do sezonu piłkarze Realu Madryt przegrali wyjazdowe spotkanie z Benficą. Porażka 2:5 idealnie obrazuje różnicę klas obu zespołów w dzisiejszym pojedynku. Drużyna Królewskich, złożona z wielu „dzieciaków” i graczy drugiego planu, nie potrafiła wytrzymać tempa narzuconego przez lizbończyków, których na koniec czekało świętowanie zwycięstwa w Eusébio Cup. Oba gole dla podopiecznych Mourinho zdobył Callejón. Wiadomo, że po takich spotkaniach ciężko o jakąś konkretną ocenę, ale pytanie do kibiców, którym w obecnym projekcie mało wychowanków: czy dziś widzieliście na placu kogoś, kto powinien od nowego sezonu grać w pierwszej drużynie? Drużynie, której celem będzie teraz zdobycie tak upragnionej Ligi Mistrzów? Ja nie. Przy każdym kontakcie z piłką było widać różnicę. Dlatego niech Carvajal ogra się w Bundeslidze, która z roku na rok jest coraz lepsza, i wróci w stylu Callejóna. I niech tak zrobi reszta, która myśli o poważniejszej piłce. Mourinho chciał wygrać ten mecz, co pokazały szybkie zmiany przy niekorzystnym wyniku, ale z takimi zasobami nie było to możliwe. Ku jego zadowoleniu, od jutra pozostali wracają jednak do pracy.
Real Madryt: Adán; Juanfran, Ivan (Coentrão, min. 61), Varane, Nacho; Lass, Granero (Mosquera, min. 88); Kaká (Benzema, min. 61); Callejón (Morata, min. 71), Higuaín (Alex, min. 80), Di María (Czeryszew, min. 77).
Porażka w kiepskim stylu
5:2 dla Benfiki
REKLAMA
Komentarze (120)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się