W dzisiejszych wydaniach Asa i Marki możemy poczytać o świetnych stosunkach, które łączą Real Madryt i Benfikę. Oba klub rozpoczęły ze sobą poważne interesy w 2008 roku. Wtedy Portugalczycy kupili za 4 miliony euro niechcianego przez Schustera Balboę. Do dzisiaj w obie strony przeszło już około 82,5 miliona euro.
Negocjacyjny rytm podniósł się, gdy na fotel sternika w Madrycie wrócił Florentino. Wtedy prezes Vieira zdołał wykupić z Realu Saviolę za 5 milionów euro i Javiego Garcíę za 7 milionów. Rok później to Królewscy wzmocnili się kosztem Portugalczyków, pozyskując na wniosek Mourinho Di Maríę, który kosztował około 25 milionów euro i zapisane w kontrakcie zmienne za osiągnięte cele. W drugą stronę powędrował wtedy za 6 milionów euro Rodrigo.
W ostatnie lato Real znowu poszalał w Lizbonie i wydał 30 milionów euro na Fábio Coentrão. W zamian Real umożliwił transfer Garaya za 5,5 miliona euro. Benfice nie udało się zebrać żądanych przez Hiszpanów 10 milionów, więc Królewscy zachowali 50% praw do następnego transferu. Argentyński stoper rozegrał wspaniały sezon i podobno pytały o niego Milan i Barcelona. Real otrzymałby z takiej operacji połowę jej wartości. W tym roku na razie oba kluby połączył jedynie sparing. Czy dojdzie do czegoś więcej? Prezes Vieira marzy o Jesé, za którego oferuje 10 milionów euro. Hiszpanie te pieniądze zdecydowanie odrzucają.
Warto dodać, że García, Garay i Saviola wypowiadali się na temat meczu z Realem w samych superlatywach. Wszyscy przyznali, że chętnie zmierzą się z byłym klubem. Jeśli chodzi o Królewskich, to Benfica ma zamiar podziękować przed spotkaniem Di Maríi, a Coentrão podobno skrócił wakacje, żeby chociaż na kilka minut pojawić się na murawie Estádio da Luz. Na razie nie wiadomo jednak czy obrońca otrzyma powołanie na to starcie.
Zrozumienie w transferach
Historia operacji Realu i Benfiki
REKLAMA
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się